Silesia dobrze zrobiła Śląskowi. Czasami czytać się tego nie dało

W Katowickim wydaniu Gazety Wyborczej ukazał się artykuł opisujący nową odsłonę miesięcznika Śląsk, do którego artykuły pisze nasza redakcyjna koleżanka pani Julia Montewska.

GRATULUJEMY!

Silesia dobrze zrobiła Śląskowi. Czasami czytać się tego nie dało

O tym, że konkurencja sprzyja podnoszeniu jakości, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wystarczy przypomnieć sobie rzęchy, które jeździły niegdyś naszymi drogami, gdy wybrać można było tylko między dużym i małym fiatem. I porównać tamten stan z dzisiejszym. Coś podobnego dokonało się właśnie z miesięcznikiem „Śląsk” i kwartalnikiem „Fabryka Silesia”.

Stworzony i kierowany bardzo długo przez śp. Tadeusza Kijonkę „Śląsk” był przez kilkanaście lat monopolistą, jedynym pismem w naszym regionie poświęconym w całości kulturze. Poruszał sprawy ważne, ale czasami, nie ma co kryć, czytać się tego nie dało.
Widać różnice między nowym a starym „Śląskiem”

[Obrazek: j02.jpg]
Okładka ostatniego numeru miesięcznika Śląsk .

Wielkiemu redaktorowi (któremu i ja nie odmawiam zasług) w oczy tego chyba nikt nie powiedział, ale jego miesięcznik od dawna wymagał przewietrzenia. On sam zresztą zdawał sobie z tego sprawę, skoro w ostatnich latach kilkakrotnie wymieniał naczelnych. Myślę, że byłby zadowolony z ostatniej zmiany – od początku roku nowym szefem „Śląska” jest Tadeusz Sierny, równocześnie prezes wydawnictwa, które też ma Śląsk w nazwie, choć to dwa oddzielne byty.

Cztery numery, które ukazały się od tego czasu, to wystarczająco dużo, żeby dostrzec różnice między nowym a starym „Śląskiem”.

Największa polega na doborze tematów. Choć historia to mój konik, muszę przyznać, że „Śląskowi” dobrze zrobiło zwrócenie uwagi też na inne dziedziny.

„Śląsk” wreszcie zaczął wykorzystywać tych kilka kolorowych stron, które znajdują się w każdym numerze. Dzięki temu znalazło się miejsce na zdjęcia, jakie Julia Montewska, twórczyni portalu Łowcy Historii, robi podczas wypraw śladami śląskich tajemnic. Opisała np. Kopice pod Grodkowem, gdzie mieszkał po zamążpójściu śląski Kopciuszek, czyli Joanna Schaffgotsch. Tamtejszy pałac, o czym nie wszyscy wiedzą, wcale nie padł łupem czerwonoarmistów w ostatnich dniach wojny, ale 11 lat później podpalili go okoliczni mieszkańcy. W niewiele lepszym stanie od Kopic jest opisana w innym odcinku wieża rozpaczy w Chwalimierzu niedaleko Środy Śląskiej, a zamek w Lipie niedaleko Bolkowa to kompletna ruina.

Prof. Jan Miodek wyjaśnia skąd się wzięła słynna „szwarna dziołcha”

W nowym „Śląsku” podoba mi się też cykl prof. Jana Miodka poświęcony różnym śląskim wyrażeniom. Wyjaśnił na przykład, skąd się wzięła słynna „szwarna dziołcha”, o której śpiewał zespół Śląsk, o kim się mówiło, że jest „sorońskim bucem”, a także jak dużo różnych treści można wyrazić krótkim zwrotem „smól to”.

Zaciekawił mnie również bogato ilustrowany tekst o starych – polskich i niemieckich – napisach, które wychodzą czasami spod łuszczącego się tynku. Te napisy przypominają o dawnych właścicielach różnych lokali, sklepów i restauracji, ale też np. o tym, gdzie w czasie II wojny światowej mieściły się schrony lotnicze. Litery LSR to skrót od Luftschutzraum, ale Niemcy wraz z klęskami na froncie zaczęli go sobie objaśniać z wisielczym humorem inaczej: Lernt schnell russisch (ucz się szybko rosyjskiego).

Jestem przekonany, że w nowym „Śląsku” każda osoba jako tako zainteresowana kulturą znajdzie coś ciekawego dla siebie.
Najnowszy numer „Fabryki Silesia” w całości poświęcony jest Tychom

[Obrazek: j01.jpg]
Okładka ostatniego numeru kwartalnika Fabryka Silesia .

Pewny też jestem, że zasługę ma w tym kwartalnik „Fabryka Silesia”. Stworzony sześć lat temu przez śp. Jana F. Lewandowskiego, a obecnie kierowany przez Krzysztofa Karwata, sięgnął po tematy, których w „Śląsku” sobie nie przypominam, np. autonomia, i po znanych autorów: Tadeusza Sławka, Henryka Wańka, a w poprzednim, „chorzowskim” numerze po Wojciecha Kuczoka. Najnowszy numer „Fabryki Silesia”, który właśnie się ukazał, w całości poświęcony jest Tychom. Krótki rejestr tematów i autorów niech starczy zamiast recenzji.

O tym, kim byli i kim dziś są mieszkańcy tego miasta, mówi socjolog prof. Marek S. Szczepański.

Maria Lipok-Bierwiaczonek wyjaśniła, jak stare Tychy stały się nowym miastem, a Adam Dziuba zwrócił uwagę na to, jak niemieckie plany przebudowy Tychów niewiele różniły się od tych polskich, powojennych.

Prof. Ewa Chojecka napisała o architekturze źle urodzonej, czyli o tym, że dopiero ostatnio zaczyna się doceniać, a w każdym razie inaczej postrzegać socrealizm.

Jacek Siebel, dyrektor Muzeum Historii Katowic, napisał o tym, jak ziemia pszczyńska z Tychami włącznie przechodziła z rąk do rąk, a Piotr Greiner, dyrektor Archiwum Państwowego w Katowicach, opisał najstarsze mapy tych terenów.

Henryk Waniek napisał sensacyjno-szpiegowską opowieść z Kobiórem w tle, a Marcin Mońka o orkiestrze Aukso.

Na koniec w „tyskim” numerze Jerzy Gorzelik napisał o pomniku wzniesionym na pszczyńskim rynku ku chwale pruskiego zwycięstwa nad Francją. Po usunięciu jednej figury przerobiono go w polskich czasach na pomnik Józefa Piłsudskiego. Nie wyjawię, co z tym pomnikiem dzieje się dziś. Przeczytajcie sami w „Fabryce Silesia”, warto.

źródło

POLECAMY!

https://www.facebook.com/Lowcyhistorii/

https://history-hunters.pl/

Gdzie pochowano „Śląskiego Kopciuszka”- Grobowce Schaffgotschów.

WIEŻA ROZPACZY W CHWALIMIERZU.

ZAMEK W LIPIE ZAMKIEM TEMPLARIUSZY?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.