WIEŻA ROZPACZY W CHWALIMIERZU

W zasadzie tyle zostało po pięknym pałacu wzniesionym w drugiej połowie XIX wieku przez rodzinę von Kramstów. Jak przystało na ludzi zamożnych pałac, zabudowania gospodarcze oraz park pałacowy były ukoronowaniem ich bogactwa i ambicji.

Stając przed bramą posiadłości od razu dochodzimy do wniosku, że właściciele musieli być bardzo zamożni, jest ona ozdobiona Herbem oraz inicjałami z drugiej strony widnieje data A.D 1882.

Rok wcześniej syn Gustava Kramsta, Georg kupił Chwalimierz, w którym miał stanąć przepiękny pałac zaprojektowany przez samego Karla Schmidta architekta, który projektował Wrocławskie Zoo oraz Belweder na wrocławskim Wzgórzu Partyzantów.

Jak pałac wyglądał możemy podziwiać już tylko na starych fotografiach i widokówkach. Wzniesiony, jako budowla eklektyczna, nawiązywał swym wyglądem do XIII wiecznego zamku warownego, który znajdował się w Chwalimierzu.

Jak przystało na rezydencję rodową Kramstowie, którzy majątek zdobyli, jako fabrykanci, właściciele kopalni, cynkowni wydali olbrzymie pieniądze na wyposażenie pałacu oraz jego otoczenia w skład, którego wchodziły bażanciarnia, stajnie, dom kąpielowy, basen z fontanną, okrągły pawilon ogrodowy z kolumnadą oraz taras widokowy na park krajobrazowy. Sam pałac wybudowany z cegły klinkierowej posiadał wieże ze zwieńczeniem ozdobionym czystą platyną, wybudowany na wzniesieniu górował nad całą okolicą.

Zawierucha wojenna to początek końca pałacu w Chwalimierzu do upadku, którego przyczynili się żołnierze armii czerwonej, którzy obiekt zdewastowani. Reszta padła łupem szabrowników, którzy kradli wszystko, co wydawało się, że ma jakąś wartość. W latach 60-tych ubiegłego wieku bryła pałacu była w całkiem niezłym stanie, jednak pozostawiony na pastwę losu i bez nadzoru posłużył, jako źródło pozyskiwania materiałów budowlanych. Rozbierany sukcesywnie cegła po cegle znikł wśród bujnej roślinności.

Dziś jadąc drogą możemy jedynie dojrzeć kikut wieży pałacowej, nad resztą panowanie przejął las. Dochodząc do ruin pałacu można odnieść wrażenie, że to nie ruiny pałacu a zaginione miasto Majów. Wszędzie porozrzucane różne elementy architektury pałacowej wykonane z piaskowca oraz Glorieta widokowa wybudowana na skraju skarpy dodaje magii temu miejscu.

Notabene tej samej skarpy, z której spadła bryczka wnuczki Kramsta. Dziewczyna po upadku z tak dużej wysokości zmarła. Została pochowana w przypałacowym mauzoleum, którego ruiny możemy podziwiać do dziś.

Wędrując wśród ruin pałacu warto spojrzeć w rozbity czerep wieży, zachowały się w niej elementy pięknej sztukaterii pałacowej, troszkę dalej pozostałości po fontannie.

Nie sposób tutaj nie wspomnieć o zabudowaniach folwarcznych, które zachowały się w dosyć dobrym stanie. Zbudowane z wielkim przepychem stajnie i wozownia są obecnie w prywatnych rękach. Znajduje się tam stadnina koni. Właściciel człowiek o wielkim sercu, ponieważ kocha konie najwyraźniej nie darzy sympatią zabytków. Cały teren przemienił w skansen rzeczy bezużytecznych, można rzec śmieci, którymi zagracony jest nie tylko teren zrujnowanych stajni i wozowni, ale najbliższe otoczenie. Przed ogrodzeniem natomiast powstał skansen maszyn rolniczych oraz cmentarzysko wraków samochodów, pośród których dumnie przechadza się ptactwo domowe w postaci kilku gatunków kur.

Nieopodal utrzymany w dobrym stanie znajduje się domek myśliwski oraz kolejna stadnina koni. Właścicielem najwyraźniej jest inna osoba, ponieważ obiekt remontuje.

źródło

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.