Przykro mi, panie Leszku…

,,Człowiek już nie chce się denerwować na starsze lata, bo są ludzie, którzy jeszcze pytają: po co to Powstanie było? To już człowiek nie może wytrzymać. Jak ktoś w tym czasie był może w kołysce jeszcze albo się nie urodził, nie zna czasów okupacji, to można go zrozumieć, ale ktoś mu powinien to powtarzać, co to było, dlaczego to Powstanie było? Niestety, są tacy ludzie. Ja zostałem sierotą, bo ojca aresztowali [zginął] i na to nie ma rady. Ale też spotkałem się z takim pojęciem „bo na to widocznie zasłużył”… Takie jest pojęcie ludzkie, że „zasłużył” na to, że coś [widocznie] musiał zrobić. To znaczy, co? W obronie Niemców [mieliśmy stawać]? Myśmy napadli na Niemców czy oni na nas?” (Henryk Sołtysiak)

[Obrazek: HS.jpg]
Henryk Sołtysiak, pseudonim „Maniek”, stopień Zawiszak, formacja Szare Szeregi, dzielnica Bródno

,,Po drodze spotkałem dziewczynkę, może dziesięcioletnią bidulkę wychudzoną, byle jak ubraną, z gołymi nóżkami, podbiegła do mnie i mówi: „Ja będę pana chlebak niosła”. Mówię: „Ty nie możesz z nami iść”. „Nie, ja z panami pójdę, ja będę chlebak niosła, ja nie będę przeszkadzać”. „A gdzie twoi rodzice?”. A jej rodzice zginęli na Woli. I ona z żołnierzami przeszła na Stare Miasto, a później, kiedy już otwarto łączność kanałową z Żoliborzem ona z wojskiem przeszła do nas na Żoliborz. Panicznie się bała Niemców. Panicznie się bała. Do tej pory pamiętam to dziecko, to niewinne dziecko, które już tak bardzo ucierpiało. To już z lękiem ona chyba żyła do końca życia. Panicznie się bała, widząc śmierć swoich rodziców na Woli. Tak dzieci za nie swoje winy cierpiały.” (Powstaniec, Kazimierz Wilczyński)

[Obrazek: KW.jpg]
Kazimierz Wilczyński, pseudonim „Orlik”, data urodzenia 1928-08-11, Stopień: strzelec,
Udział w konspiracji 1939-1944: W konspiracji od stycznia 1943 – II Obwód „Żywiciel” (Żoliborz) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej – zgrupowanie „Żyrafa” – 3. kompania – pluton 227,
Adres przed Powstaniem Warszawskim: Warszawa ul. Łomiańska 14a m.3,
Szlak bojowy: Żoliborz, Losy po Powstaniu: Wyszedł z miasta z ludnością cywilną.

,,Potem przyszło straszne rozgoryczenie, bo żeśmy sobie uzmysłowili, że nas zdradzono. Ale moim osobistym zdaniem wybuch Powstania uratował Polskę, że w ogóle Polska istnieje, bo gdyby nie było Powstania, to nie wiadomo, jakby się ta sprawa skończyła. Być może, że Rosjanie wtedy by poszli, zajęliby Berlin jeszcze jesienią 1944 roku i oni wtedy podyktowaliby swoje warunki, a my byśmy zostali dołączeni jako któraś republika radziecka, była taka alternatywa. Czy gdyby zaszła potrzeba, znowu walczyłbym o niepodległość Polski? Gdybym się czuł na siłach, to bym nie zastanawiał się jednej chwili.” (Powstaniec Leszek Dziomdziora)

[Obrazek: LD.jpg]
 Leszek Dziomdziora, pseudonim: „Cyryl”, stopień: kapral, formacja: 25. Pułk Armii Krajowej Ziemi Łódzkiej

,,W naszej naturze jest żeby być narodem wolnym, niepodległym, suwerennym… zawsze zrywaliśmy się do powstania. Widzieliśmy w tym szansę istnienia, ocalenia… I to jest taka moja odpowiedź, starszego człowieka, który jest po wielu refleksjach, każdemu będę to mówił. Bo można różnie oceniać Powstanie – od strony politycznej, społecznej, moralnej, militarnej. Zawsze u nas były powstania, rezurekcje. Zawsze chcieliśmy być wolnym narodem. I taka jest moja odpowiedź.” (Powstaniec, Kazimierz Wilczyński)

,,Ja miałam przecież wtedy 21 lat. Człowiek na co dzień widział gwałty, akty [przemocy], ten terror, rozstrzeliwania, te plakaty… Megafony, które nadawały przez cały czas [ostrzeżenia o odwecie na mieszkańcach, sto osób za jednego Niemca]. To miało się na co dzień. Człowiek chciał coś działać. Poza tym człowiek był jeszcze [inaczej] wychowany. Szkoła była [patriotyczna: pogadanki, uroczystości rocznicowe]. Później też zastanawiałam się, kto uczył tej miłości do Ojczyzny? Skąd to człowiek wziął? Troszeczkę może z własnego charakteru, trochę może książki, bo przecież u rodziców były książki i się czytało – „Obrona Lwowa”, „Bitwa pod Raszynem” i tak dalej. Pełno było patriotycznych książek. A poza tym szkoła, kościół, organizacje szkolne i harcerstwo, rodzina… Nie da się odpowiedzieć na pytanie „skąd brało się siły”? To było tak oczywiste, że nie można było inaczej postąpić.” (Uczestniczka Powstania, Danuta Dąbrowska-Sokołowska)

[Obrazek: DD.jpg]
Danuta Dąbrowska-Sokołowska, pseudonim: „Danusia”, „Danka”, stopień: łączniczka, kolporterka,
formacja: VI Oddział Komendy Głównej Armii Krajowej, Osłona Sztabu V Obwodu, dzielnica: Stare Miasto, Śródmieście, Mokotów

,,To był obowiązek. Uważałam, że to jest mój obowiązek, po prostu.” (Uczestniczka Powstania, Olga Jędrkiewicz-Owczarek)

,,To było tak naturalne, po prostu to był obowiązek, nad tym nikt się nie zastanawiał.” (Powstaniec, Stanisław Kral-Leszczyński)

[Obrazek: SKL.jpg]
Stanisław Kral-Leszczyński pseudonim: „Stanisław”, stopień: plutonowy podchorąży,
formacja: Pułk „Baszta”, kompania K2, dzielnica: Mokotów

,,To był obowiązek służenia Polsce. Młodzież ówczesna miała trochę inne podejście niż obecna. Nie cała oczywiście, ale znaczna część. Nie myśleliśmy zupełnie merkantylnie. Widzieliśmy prześladowania niemieckie. Byliśmy patriotami, tak nas nauczono w domu i w szkole, nad tym się nikt nie zastanawiał. To był obowiązek wstąpienia do Armii Krajowej i walki z okupantem niemieckim w nadarzającej się sytuacji.” (Powstaniec, Wojciech Walosiński)

[Obrazek: WW.jpg]
Wojciech Walosiński Pseudonim „Alf”, Data urodzenia 1925-02-26 Data śmierci 2014-07-18, Stopień: strzelec, Udział w konspiracji 1939-1944: V Obwód (Mokotów) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej – 4. Rejon – II batalion szturmowy „Odwet” („Odwet II”), Szlak bojowy: Kolonia Staszica – Pole Mokotowskie – Śródmieście Południe, Losy po Powstaniu: Niewola niemiecka – brak informacji o miejscach pobytu. Numer jeniecki: 222540

,,Czy gdybym miała znowu dziewiętnaście lat, czy poszłabym do Powstania Warszawskiego? No pewno! Przecież to był obowiązek każdego Polaka.” (Uczestniczka Powstania, Zofia Braczek)

[Obrazek: ZB.jpg]
Zofia Brączek pseudonim: „Renia”, stopień: sanitariuszka, strzelec,
formacja: Wydział Łączności KD86, Batalion „Miotła”, „Radosław”,
dzielnica: Wola, Stare Miasto

,,Nie żałuję mojej służby w partyzantce. Przecież to był obowiązek patriotyczny wobec Matki Ojczyzny.” (Powstaniec, Longin Kołosowski)

[Obrazek: LK.jpg]
Longin Kołosowski Pseudonim „Longinus”, Data urodzenia 1924-03-15 Data śmierci 2008-10-07,
Stopień: kapral, Udział w konspiracji 1939-1944:  Nowogródzki Okręg Armii Krajowej „Nów” – Stołpecko-Nalibockie zgrupowanie AK por. „Góry” („Doliny”),
Oddział: Armia Krajowa – Grupa „Kampinos” – 23. pułk ułanów – szwadron ckm. Po wyjściu z Kampinosu – 25. pułk piechoty AK Ziemi Piotrkowsko-Opoczyńskiej (Okręg Łódzki Armii Krajowej – Podokręg Piotrków),
Szlak bojowy: Kampinos – Jaktorów – Kieleckie,
Informacje dodatkowe: Przed wojną należał do ZHP. W 1942 r. wstąpił do konspiracji, a rok później do oddziału partyzanckiego im. Tadeusza Kościuszki w Puszczy Nalibockiej, sformowanego przez por. Kacpra Miłaszewskiego „Lewalda”. W lipcu 1944 wraz z oddziałem por. Adolfa Pilcha „Doliny” przedostał się do Puszczy Kampinoskiej. W Powstaniu w szeregach „Grupy Kampinos”. Odznaczył się w bojach o lotnisko bielańskie. 29.09.1944 ranny w bitwie pod Jaktorowem.
Po upadku Powstania walczył dalej na Kielecczyźnie. Po wojnie pracował w sektorze finansowo – księgowym.
Autor licznych publikacji upamiętniających Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie AK.

,,Emocje były szalone. Tak bardzo pragnęliśmy zemsty za te pięć lat poniżenia, strachu, mordów. Gdy już wiedzieliśmy, że Warszawa staje do walki, bardzo się cieszyliśmy. Wreszcie! Przy okazji obecnej rocznicy usłyszałam wypowiedź pana Jana Ołdakowskiego, dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego. Mówił o Janie Nowaku-Jeziorańskim, który przyjechał do Warszawy przekonany, że powstanie nie ma sensu. Ale gdy zobaczył miasto, zrozumiał, że powstanie zwyczajnie nie mogło nie wybuchnąć. Trzeba to było przeżyć, odczuć ma własnej skórze te krzywdy, łapanki, egzekucje uliczne, ten strach, żeby nas zrozumieć. Z roztrzaskaną stopą trafiłam do szpitala położniczego przy ulicy Lwowskiej. – Nic nie zrobimy, tu nie ma żadnych narzędzi chirurgicznych – powiedział prof. Stefanowski, chirurg i ortopeda, wspaniały człowiek. Zdecydował o amputacji. Najpierw starali się amputować mi nogę na wysokości łydki laubzegą, dokończyli zwykłą piłą do drewna. Ból był nie do zniesienia. Oczywiście, nie było możliwe, żebym chodząc o kulach, mogła opatrywać rannych. Ale na kwaterze pomagałam w inny sposób – robiłam opatrunki, zajmowałam się sprawami administracyjnymi. Nigdy nie żałowałam, że straciłam nogę. Nie złamało mnie to.” (Uczestniczka Powstania, Katarzyna Rabińska-Nowakowska)

[Obrazek: KR.jpg]
Katarzyna Rabińska-Nowakowska pseudonim: „Kasia”, stopień: sanitariuszka, f
ormacja: Batalion „Golski”, pluton 161, dzielnica: Śródmieście Południowe

,,Myśmy wtedy nie filozofowali, tylko uważaliśmy, że trzeba walczyć i koniec.” (Powstaniec, Bogumił Dąbrowski)

[Obrazek: BD.jpg]
Bogumił Dąbrowski, pseudonim „War”. Urodzony w Warszawie 18 kwietnia 1918 roku.
W Powstaniu kapral z cenzusem, Batalion „Łukasiński”.

,,Część społeczeństwa uważa, że młodzież teraz jest inna. Ja tak nie uważam. Wydaje mi się, że gdyby teraz była taka sytuacja jak była wtedy, ta młodzież, która jest, tak samo by postąpiła.” (Powstaniec, Leszek Dąbrowski)

[Obrazek: LDb.jpg]
Leszek Dąbrowski pseudonim: „Leszek”, stopień: starszy strzelec, formacja: Zgrupowanie „Bartkiewicz”, dzielnica: Śródmieście Północne

Przykro mi, panie Leszku.

Jest rok 2018, obchodzimy stulecie niepodległości, a idole sporej części polskiej młodzieży jawnie sympatyzują ze zdrajcami narodu, zagranicznymi agentami i partiami stworzonymi do osłabiania polskiej suwerenności. Pana koleżanka z Powstania w obronie Polski straciła nogę, i dalej walczyła o Niepodległość.
Oni z dumą śpiewają, że nie oddaliby za Polskę ani jednej kropli krwi.

10-letnia, niewinna, bezbronna, przerażona dziewczynka straciła rodziców, zamordowanych przez bandytów, którzy napadli nasz kraj. Pilnie potrzebowała kogoś, kto ją przygarnie, pomoże jej, zaopiekuje się nią.

Oni by jej nie pomogli. Z dumą śpiewają, że nie biegaliby po kanałach z karabinem, jak jacyś powstańcy.
Pomińmy na chwilę zasadność i ewidentne błędy przywódców Powstania. Legenda Powstania to jego bohaterscy uczestnicy, a nie naiwni i bezpieczni za swoimi biurkami dowódcy. To dla tych pierwszych czcimy to wydarzenie. Czcimy ich męstwo, a nie błędy ich przywódców. Oni rwali się do walki przeciwko tym, którzy ich zniewolili. Przeciwko tym, którzy wydawali rozkazy, że Polacy mają kłaniać się w Polsce swoim panom, Niemcom.

Co muszą czuć ludzie, którzy każdego dnia biegali między płonącymi ruinami, przedzierali się między zwłokami kolegów ze szkoły i nadstawiali własną głowę tylko po to, żeby nasze i kolejne pokolenia miały szansę żyć w wolnej Polsce – co czują, czytając, że przedstawiciele pokolenia o które walczyli CHWALĄ SIĘ (!!!) i robią forsę na CHWALENIU SIĘ tym, że nie chciałoby się im walczyć o Polskę…?

Przecież to musi przeszywać serca tych polskich bohaterów jak niemieckie kule.

na podstawie
http://www.razproza.pl
https://www.1944.pl

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.