Z historii miasta i ziemi świdwińskiej. Niszczone, niezapomniane…

Autor: Zbigniew Czajkowski

Umarłych wieczność dotąd trwa
Dokąd pamięcią się im płaci
/Wisława Szymborska/

Zbliża się Dzień Wszystkich Świętych.
Dzień, w którym staniemy nad grobami bliskich, zapalimy znicze pogrążając się w modlitwie, wspomnieniach o zmarłych, w zadumie nad tajemnicą przemijania. Są jednak miejsca, gdzie nikt się nie zatrzyma, choć ziemia kryje prochy minionych pokoleń.

W chaszczach, parkach, czasami na wysypiskach śmieci, często przy wiejskich kościółkach napotykamy kamienne pamiątki z przeszłości tej ziemi. To resztki poniemieckich cmentarzy, pamiątki po naszych bliźnich, których opłakiwano, na których grobach zbierali się najbliżsi.

Pewnie w odwecie za wojnę i dla zatarcia śladów wielowiekowej niemieckości tych ziem, ówczesne władze postanowiły wymazać z pejzażu stare pomorskie nekropolie. Niszcząc bezmyślnie cmentarze stworzono warunki do kombinacji, na których kilku nieuczciwych się pożywiło. I to wszystko zgodnie z ówczesnym prawem, o dziwo, niewiele różniącym się od dzisiejszego w tym zakresie. Może się mylę, może ktoś poniósł konsekwencje, ale żadnego skandalu nie pamiętam. Wszak cały proceder odbywał się z zachowaniem administracyjnej poprawności. Władze zwierzchnie wytykały, pouczały, ponaglały, nie dawały wiary, że zamysł Centrali jest należycie realizowany. I miały rację.

Na szczęście dla pamięci o przeszłości, wykonawcy z tych czy innych powodów najczęściej z innych, robili to co robili. Przed laty otrzymałem obszerną dokumentację o likwidacji nekropolii. W opisie pomijam nazwiska wykonawców. Wielu z nich odeszło, żyją rodziny. Tamten okres rozumiem, wszak sam w nim żyłem. Ale żadne warunki zewnętrzne, nie usprawiedliwiają bezmyślności, cwaniactwa czy braku przyzwoitości.


Powojenne lata, to lata nienawiści, a później niechęci do Niemców. Pamiętam opowieści rodziców o okrutnej wojnie i okupacji. Wiara nas młodych, w odwieczną polskość tych ziem, podstępnie zagrabionych przez germańskich złoczyńców, była powszechna. Tak jak nie pochwalam, ale jakoś rozumiem przyczyny barbarzyństwa lat 70-tych, tak nie potrafię pojąć tego, co się dzieje na naszych oczach.

W drugiej dekadzie XXI wieku, w Ojczyźnie Jana Pawła II, niszczyć groby sowieckich bojców z 1920 roku, żołnierzy niemieckich z ostatniej wojny, ukraińskich nacjonalistów z UPA, Żydów polskich – naszych starszych braci w wierze. I że są ludzie, organizacje i partie, które ten haniebny proceder akceptują i usprawiedliwiają a tak nieliczni potępiają. A oto wybrane dokumenty z dość obszernej teczki.

Dokument I

Notatka służbowa z 13 lutego 1974 roku „ z przebiegu prac likwidacyjnych na cmentarzach znajdujących się na terenie gminy Świdwin „ Lustratorzy informują, że z dwudziestu cmentarzy na terenie gminy dokonali przeglądu na trzynastu i stwierdzili:

Przybysław – „…na cmentarzu znajduje się duża ilość obrzeży granitowych i podstawek pod płyty granitowe i krzyże żelazne.Znajduje się również jedna płyta nagrobkowa ze złóż pochodzenia zagranicznego z napisem Martha Stetten”.

Oparzno – „(w lesie) likwidację cmentarza ograniczono tutaj do wyłamania i wywiezienia żelaznych krzyży. Do wykonania pozostały prace: rozebrania żelaznych ogrodzeń grobów rodzinnych, rozebranie muru ołtarzowego. Zabranie pozostawionych płyt granitowych z napisami Alsa Anders i Jurgen Anders”.

Berkanowo – „ W celu uporządkowania cmentarza należy usunąć żelazne krzyże z podstawkami oraz nagrobki. Rozebrać mur z kamienia okalający cmentarz […] przenieść na składowisko 7 klap grobowcowych granitowych i 8 płyt również granitowych ze złóż zagranicznych.”

Ząbrowo – „ duża ilość nagrobków[…] żelazne krzyże oraz ogrodzenie z kamienia należy rozebrać, usunąć żelazne krzyże oraz nagrobki z pomników. Na cmentarz w Ząbrowie nie ma jeszcze decyzji o likwidacji”.

Kluczkowo – „na cmentarzu znajdują się gruzy po budowli  (kaplica)”

Dalej nie będę cytował, bo opisy podobne. Oprócz niszczenia grobowców, wycinano stare drzewa, rozwalano okalające murki i kapliczki. Prace „porządkowe” wykonywał X.X. na szczęście niezbyt solidnie. Pobrał za to wynagrodzenie od 4000 do 13000 zł od cmentarza – nawet za Niemierzyno, gdzie lustratorzy powiatowi stwierdzili „brak śladów wykonania”.

Lipie koło Rąbina. Resztki poniemieckiego cmentarza. fot: Franciszek Czarny

Dokument II

Pismo z Gminy do Powiatu z marca 1974 r. wyjaśniające niedoróbki likwidacyjne.

W Przybysławiu muru nie rozebrano, bo „ umacnia teren cmentarza”, natomiast w Łąkowie nie może być gruzu po kapliczce, ponieważ „żadnej kapliczki na tym cmentarzu nie było”. W Lekowie „ ogrodzenie wokół cmentarza nie istnieje, a istnieje tylko żywopłot. Uważam, ze nie istnieje potrzeba jego wycinania”.

Dokument III

Anonimowy donos: „donoszę, że…” na szefa Gminy, któremu zarzuca kombinatorstwo i przekręty.

Dokument IV

Poufna notatka służbowa delegatów Wojewody, którzy badali anonimowy donos i nie potwierdzili zarzutów jedynie „brak doświadczenia i lekkomyślność” oraz stwierdzili niezdrowa atmosferę panującą w Urzędzie – konflikt pomiędzy naczelnikiem Gminy a przewodniczącym Gromadzkiej Rady, pyskówki, pomówienia, donosy. Na końcu adnotacja: „ Powyższe wnioski przedstawione I Sekretarzowi PZPR tow. K. – zostały przez niego akceptowane”.

Dokument V

Protokół z kontroli prac likwidacyjnych na terenie powiatu z kwietnia 1974 r. sporządzony przez J.W. z urzędu powiatowego. W protokole ponowiono zarzuty wobec naczelnika gminy za brak wyceny granitów oraz określenia powierzchni, za płacenie za prace, których nie wykonano. Pismo informuje, że „Na terenie gminy Rąbino i Połczyn Zdój cmentarze niemieckie faktycznie zlikwidowano”.
Guzik z pętelką, bo kilka lat temu połczyńska policja zarekwirowała hienie cmentarnej wóz pełen nagrobków z niemieckich cmentarzy, a pod kościołem w Jastrzębnikach w 2000 r. fotografowałem zwałowisko płyt nagrobnych. Gdzie obecnie się podziały? Nie wiem.

Dalej kontrolujący pisze, że „z uwagi na zbliżający się sezon turystyczny należy szybko likwidować cmentarze, a szczególnie te przy drogach komunikacyjnych sezon turystyczny”, Poza tym stwierdza się, że nie tylko na cmentarzach poniemieckich można trafić na ślady poniemieckie. Np.we wsi Więcław […] przy kościele stoi duży obelisk z napisami niemieckimi i wykutymi rysunkami kamiennymi[…], w miejscowości Krzycko za gorzelnią znajduje się dość duży obelisk na cześć poległych żołnierzy niemieckich w I-szej wojnie światowej. W miejscowości Słowieńsko – za wsią w lesie znajdują się trzy duże głazy z napisami niemieckimi prawdopodobnie pozostałości po grobie rodzinnym. Należałoby, zatem objąć likwidacją i tego rodzaju pozostałości”. Na szczęście nie objęto a przy kamiennych nagrobkach ojca (właściciela pobliskiego Sobiemirowa) i syna w lesie pod Słowieńskiem i w tym roku byłem.

Do dokumentu V jest załącznik – wykaz nekropolii objętych kontrolą. Zawiera on lokalizację, powierzchnię,  (największy 2, 5 ha w Batyniu), datę decyzji Ministra Gospodarki Komunalnej o zamknięciu i likwidacji, prace do wykonania, między innymi w Oparznie, usunięcie pomnika z napisem Herman Stumpfeld, w Ząbrowie, ekshumacja zwłok Jana Kapki zmarłego w 1942 r. , podobnie w Cieszynie ekshumacja zmarłej w 1944 r. Jędrzejowskiej, a w Krosinie Jana Brzóski.

Byli to prawdopodobnie robotnicy przymusowi. W rubryce przeznaczenie terenu po likwidacji cmentarza, najczęściej podawano „pozostaje, jako teren zadrzewiony „albo „teren leśny”. Planowano również boiska sportowe, ogródki jordanowskie i tereny pod zalesienie.

Tyle i aż tyle mówią dokumenty, które we fragmentach przytoczyłem.

Podobny los spotkał i świdwińską nekropolię. Rozebrano pomniki, ogrodzenia na złom, marmury i granity sprzedawano kamieniarzom z centralnej Polski. Do prac zaprzęgnięto również młodzież ze szkól średnich. To, czego nie udało się przehandlować, wywieziono na bagniste łąki za stacją kolejową, a część na stare targowisko przy Sportowej.

Gdy je odkryłem, postanowiłem coś z tym zrobić i udało się. Strażacy płyty zwieźli na cmentarz, ówczesny burmistrz Franciszek Paszel dał „siły i środki” i lapidarium – pomnik wspólnej pamięci według projektu plastyka Józefa Walkowskiego powstał. Epitafium na obelisku „Tym, którzy tu byli przed nami” jest autorstwa historyka Jerzego Grzelaka.

Żałuję, że skradziono bardzo cenną dla historii miasta płytę nagrobną  (już z cmentarza) grafiny Katarzyny von Baudissin. Pochodziła z rodu bardzo znaczącego w historii i kulturze naszych zachodnich sąsiadów. Przedstawiciel tego rodu – graf Wolf von Baudissin był jednym z pierwszych tłumaczy Szekspira na język niemiecki. Inny był zamieszany w spisek przeciwko Hitlerowi, przeżył i po wojnie był generałem Bundeschwery i autorem wyprowadzenia pruskiej dyscypliny z armii. Podczas rodzinnej uroczystości poznałem Niemca, którego sąsiadem był emerytowany już generał i od niego dowiedziałem się wielu biograficznych szczegółów o tym rodzie. Wpadłem w popłoch, gdy otrzymałem wiadomość o planach generała odwiedzenia grobów swoich bliskich – bo akurat jakaś hiena cmentarna płytę nagrobkową Baudissinów ukradła. Do wstydu nie doszło, generał niemal w przeddzień odwiedzin zmarł.

Na koniec chciałbym przypomnieć, że człowiek który stawia osobie bliskiej z nagrobka z płyty przekutej z cmentarza niemieckiego, żydowskiego czy też polskiego, bądź używa tych kamieni nagrobnych jako materiału budowlanego jest wyjątkowym nikczemnikiem. Pamiętajmy, że cześć i szacunek dla miejsc wiecznego spoczynku nakazują przepisy kościelne, świeckie no i zwykła przyzwoitość.

Zbigniew Czajkowski

One comment

  1. Ich bin als Deutsche (geb. 1939 in Liegnitz; Legnica) erst durch eine polnische Freundin, die  sich ebenfalls für die Rettung ehemals deutscher Friedhöfe einsetzt, auf dieses spezielle polnische Thema aufmerksam geworden. Darüber hatte ich zuvor nie nachgedacht. Ich danke allen, die sich um die Ruhe der Verstorbenen bemühen Herzlich für diese schwierige Arbeit. 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.