Apostoł Kazachstanu ks. Władysław Bukowiński (1904-1974)

W czasie rządów Stalina Kazachstan był znany ze znajdujących się na jego terenie obozów pracy (łagrów) oraz jako miejsce deportacji m.in. ludności polskiej oraz czeczeńskiej.

Republika Kazachstanu ma 8,5 razy większą powierzchnię od Polski, lecz kraj ten zamieszkuje niecałe 18 milionów osób. Zdecydowana większość terytorium Kazachstanu leży w Azji (88 proc.), a tylko stosunkowo niewielka część północno-zachodniego Kazachstanu leży w Europie.

11 września 2016 roku odbyła się beatyfikacja polskiego księdza Władysława Bukowińskiego.

„Pasterz tych, którzy doświadczyli prześladowań z powodu wiary i pochodzenia. Nigdy ich nie opuścił. Dobrowolnie poszedł na zesłanie, aby podzielić ich los”

–  tak o księdzu Bukowińskim pisał Jan Paweł II do kardynała Franciszka Macharskiego.

Ksiądz Władysław urodzi się 4 stycznia 1905 roku w Berdyczowie. Jego ojciec był dyrektorem cukrowni Spółki Kijowskiej. Po 1920 roku był zarządcą dóbr ziemskich hr. Potockich w Krzeszowicach. Matka, Jadwiga Scipio del Campo pochodziła ze spolszczonej rodziny włoskiej. Władysław i jego rodzeństwo otrzymało katolickie, religijne wychowanie, a życzliwość i wzajemne poszanowanie ukształtowało na zawsze otwartość na krzywdę drugiego człowieka. W domu rodzinnym nauczył się również patriotyzmu i dumy z bycia Polakiem. Po zdaniu matury rozpoczął studnia prawnicze w których zakres wchodziły: stosunki społeczne Rosji Sowieckiej, społeczne i polityczne zagadnienia islamu, historia dyplomatyczna kwestii wschodniej, oraz prawo dyplomatyczne. W 1926 roku rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Władysław był intelektualistą, lecz powołanie kapłańskie spowodowało, że chętnie pogłębiał wiarę przez uczestnictwo w życiu kościoła.

Kiedy 28 czerwca 1931 roku w katedrze Wawelskiej otrzymał święcenia kapłańskie rozpoczęła się jego droga przez życie taką jaką wybrał. Już we wrześniu został katechetą, wikariuszem w górskich parafiach Beskidów, ale nie został tam na zawsze. Wzywały go losy ludzi na kresach. W sierpniu 1936 roku wyjechał na roczny urlop, potem przedłużony o kolejne dwa lata (na własną prośbę) na Kresy Wschodnie, do Łucka . Został wykładowcą w seminarium duchownym a od września 1939 roku został proboszczem tutejszej katedry. W Europie trwał trudny wojenny czas. Ksiądz Władysław pracował na wielu płaszczyznach pomocy. Katechizował dzieci i przygotowywał do sakramentów. Podtrzymywał na duchu parafian, wygłaszając płomienne kazania pomagał uciekinierom i ludziom biednym rozdając własne pieniądze. Na jego kazania do katedry przychodziły tłumy nie tylko katolików, ale także prawosławnych Ukraińców.

Prostota przekazu i wysoki poziom intelektualny czyniły z kazań prawdziwe wykłady o pokoju i miłości chrześcijańskiej. Swoją działalność dzielił pomiędzy młodzież dla której organizował rekolekcje a chorych, samotnych, załamanych po stracie najbliższych. Nasiliły się wywózki Polaków deportowanych na Syberię i do Kazachstanu a przywożonych przez Sowietów na stację w Łucku. To do nich szczególnie kierował słowa otuchy i pociechy modląc się razem z nimi. Na tutejszym cmentarzu chował zmarłe w czasie transportu osoby, w tym z wychłodzenia małe dzieci, które po prostu były wyrzucane (przez obsługę) z jadącego pociągu. Za tę działalność został skazany przez NKWD w 1940 roku i osadzony w łuckim więzieniu. Cudem uniknął śmierci w czasie masowych rozstrzeliwań więźniów przed wkroczeniem Niemców.

Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej w czerwcu 1941 roku Sowieci przed swą ucieczką z Łucka wymordowali dużą ilość więźniów polskich i ukraińskich. W czasie rozstrzeliwań ksiądz Bukowiński został ranny i nieprzytomny przeleżał pod zwłokami innych współwięźniów i to go uratowało. Gdy odzyskał przytomność i wydostał się spod sterty ciał ludzkich to w więzieniu byli już Niemcy. Opuścił więzienie skrajnie wycieńczony i wynędzniały tak bardzo, że jego znajomi nie mogli go poznać. Zaraz po polepszeniu zdrowia wrócił do posługi kapłańskiej. Nadal pomagał uciekinierom i jeńcom a także ratował żydowskie dzieci. U władz niemieckich załatwił pozwolenie na udział więźniów w nabożeństwach. Z nabożeństw w katedrze korzystali również więźniowie niewierzący, by wysłuchać słów księdza w języku rosyjskim. Niestety po kilku tygodniach władze niemieckie cofnęły pozwolenie na taka formę duszpasterstwa.

W czasie pobytu w Łucku ksiądz Władysław zaprzyjaźnił się z wicedyrektorem i wykładowcą seminarium duchownego ks. Bronisławem Drzewieckim oraz ks. Józefem Kuczyńskim (Akcja Katolicka w Łucku). Przyjaźń ta przetrwała czasy więzień i łagrów, ułatwiając posługę duszpasterska w Kazachstanie, gdzie byli pierwszymi kapłanami po II wojnie światowej.

W nocy z 3 na 4 stycznia 1945 roku został aresztowany i wraz z biskupem Adolfem Szelążkiem i ks. Karolem Gałęzowskim uwię­­ziony w budynku NKWD w Łucku.

W styczniu 1945 roku wraz z biskupem szelążkiem i ks. Gałęzowskim zostali aresztowani przez NKWD i przewiezieni do Kijowa ponad 400km. Śledztwo trwało ponad pół roku i wszyscy księża zostali oskarżeni o zdradę władzy radzieckiej na rzecz Watykanu. Otrzymali wyroki 10 lat karnych obozów pracy. Od lipca 1946 roku przez ponad rok ks. Władysław przebywał w odległym od Łucka ok. 3000 km czelabińkim obozie. Pracował tam przy wyrębie lasów i kopaniu rowów. Następnie został przeniesiony do obozu Bajkał na Uralu odległym o 3300 km od Czelabińska. Tu pracował 300 m pod ziemią w kopalni miedzi, wydobywając ok. 12 ton rudy dziennie. Po wyczerpującej pracy odwiedzał chorych w więziennym szpitalu, udzielał sakramentów, prowadził rekolekcje w różnych językach. Mimo tak okrutnych przeżyć nigdy nie skarżył się, nawet na pobicie przez strażników.

I Komunia Święta. Karaganda

W sierpniu 1954 roku został zesłany do Karagandy. Było to kolejne 2900 km w tułaczce skazańca. Był pierwszym księdzem katolickim który przybył do tego miasta. Pracował tu jako stróż i jednocześnie podjął tajne duszpasterstwo. Podczas pogrzebu spotkał grupę modlących się ludzi, i tak nawiązał kontakty z katolikami. Żeby uczestniczyć we mszy odprawianej przez ks. Władysława ludzie przyjeżdżali z odległych o 300 km miejscowości. Msze odprawiane były w prywatnych domach, najchętniej na uboczu, czy końcu wsi, przy zasłoniętych zasłonach.

W dzień można było odprawiać tylko mszę pogrzebową. Ołtarz urządzał sam, był to najczęściej stół okryty białym obrusem, na którym układał dwie grube książki i stawiał na nich krucyfiks, obok zapalone świece, najczęściej wstawione do szklanek z solą. Na ścianie zawieszano święte obrazy. Tak odbywały się msze, spowiedź, chrzty, namaszczenia, czasem śluby. Bywało że na msze przychodzili Polacy i Niemcy równocześnie, wtedy biblię czytał w obu językach. Kazanie mówił po rosyjsku, bo ten język znali wszyscy. Jako zesłaniec musiał meldować się na komisariacie, co miesiąc zdając relację, co robił i gdzie przebywał. W czerwcu 1955 roku odrzucił propozycję powrotu do Polski. Zdecydował się zostać obywatelem ZSRR, by pozostać na stałe w Kazachstanie.

Mieszkał na peryferiach Karagandy w domu polskiej rodziny Maderów. Urządził kaplice dla Polaków. Nawiązał znów kontakty z rodziną w Polsce. Dotychczas było to zabronione. W 1957 roku wyjechał do Ałma – Aty oddalonej o 1000 km do polskich przesiedleńców, gdzie od 20 lat nie było kapłana. W jednej z wiosek przywitano go wzruszającym przemówieniem „Wywieźli nas w te góry, zostawili tutaj i wszyscy zapomnieli o nas. Nikt o nas nie pamiętał. Dopiero ojciec duchowny do nas przyjechał. My takie sieroty, my takie sieroty”. Próbował nadrobić stracony czas. Od rana odprawiał msze, głosił nauki, spowiadał, udzielał sakramentów, udzielał ślubów. Stąd wyjeżdżał także do sąsiednich wiosek, zamieszkałych przez Polków.

Dwie kolejne wyprawy misyjne odbył w latach 1957-1958 na południe Związku radzieckiego do przesiedlonych z Odessy Niemców. Tam również był pierwszym katolickim księdzem. Był także w Semipałatyńsku oddalonym o 1400 km od Ałma- Aty. Jednak ta wyprawa została przerwana aresztowaniem i nakazem wyjazdu.

W roku 1958 ks. Władysław Bukowiński został aresztowany i uwięziony za działalność religijną, czyli nielegalne utworzenie kościoła, agitację dzieci i młodzieży, posiadanie literatury antyradzieckiej. Powrócił do Karagandy (1000 km). Za to otrzymał wyrok 3 lat obozu pracy.

Od 1959 roku przebywał w obozie pracy w Czumie oddalonym o 2800 km od Karagandy, gdzie pracował przy wyrębie lasu. Od 1961 roku przebywał pod Moskwą, (4900 km) , w obozie dla „religioźników” – czyli więźniów oskarżonych o działalność religijną. Ogółem ks. Władysław spędził w więzieniach i obozach 13 i pół roku.

Po odbyciu wyroku powrócił do Karagandy (3000 km), już coraz bardziej chory. Wrócił do posługi kapłańskiej, w kaplicy (na otwarcie której otrzymał zgodę), oraz w prywatnych domach. Wraz z grekokatolickim biskupem Hirą, założył zakon św. Franciszka.

W 1963 roku ponownie został aresztowany. W 1965 roku otrzymał pozwolenie na odwiedzenie rodziny w Polsce. I tak po niespełna trzydziestu latach mógł przyjechać do Polski. Nie chciał pozostać, ponieważ wiedział że jego miejsce jest w Karagandzie.

3 czerwca 1965 roku, po niespełna trzydziestu latach nie­o­bec­ności, przyjechał do Polski. Spotykał się z rodziną, dawnymi przy­jaciółmi, ale nie chciał pozostać na stałe, gdyż widział swoje miej­sce w Karagandzie

W 1967 roku wyjechał na misje do Tadżykistanu (2000 km), jednakże ze względu na stan zdrowia, musiał spowolnić swoje religijne działania. W 1969 i 1972 roku znowu przyjechał do Polski celem polepszenia zdrowia. Spotkał się z Kardynałem Wojtyłą, który interesował się praca duszpasterską w Kazachstanie. Po dwóch miesiącach spędzonych w szpitalu powrócił do Karagandy. 25 listopada odprawił ostatnią mszę i przyjął sakramenty święte. Umarł 3 grudnia 1974 roku.

Pomimo mroźnego dnia pogrzeb odbył się bardzo uroczyście. Ks. Władysław Bukowiński został pochowany na nowym cmentarzu poza Karagandą. Parafianie postawili mu piękny marmurowy pomnik z fotografią i napisem w języku polskim i niemieckim. W latach dziewięćdziesiątych przeniesiono doczesne szczątki wraz z pomnikiem w sąsiedztwo katedry w Karagandzie.

Dziś w Kazachstanie katolicy mają zagwarantowaną wolność religijną. Nikt nie utrudnia budowy kościołów i kaplic, oraz publicznego wyrażania przekonań religijnych.

pogrzeb ks. Władysława Bukowińskiego

Proces beatyfikacyjny ks. Władysława Bukowińskiego trwał dwa lata. 11 września 2016 w katedrze Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie pod przewodnictwem kard. Angela Amato odbyła się jego uroczysta beatyfikacja.

W 1944 za pomoc uciekinierom i więźniom otrzymał Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami.
29 czerwca 2011 postanowieniem prezydenta Bronisława Komorowskiego został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w krzewieniu polskości oraz niesienie pomocy ludności polskiej w Kazachstanie, Kirgizji i Tadżykistanie.
( „Apostoł Kazachstanu ks. Władysław Bukowiński (1904-1974)” i wikipedia)

 

Polecamy: http://bukowinski.pl

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.