„Arbeit macht frei”- historia kowala z Bystrzycy


Określenie które zmieniło wizerunek kowala


[Obrazek: kk0.jpg]
Brama do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, 1945

Czy można zmienić historię przez kilka zwykłych słów? Można.

Jan Liwacz  przez 35 lat był mieszkańcem Bystrzycy Kłodzkiej na Dolnym Śląsku. Urodził się w 1898 roku w Dukli na Podkarpaciu. Już jako czternastolatek opuścił rodzinny dom, bo nie mógł porozumieć się z rodzicami. Przypadkiem trafił do kowala, u którego nauczył się fachu. Zaczął zarabiać na życie. We wrześniu 1939 roku, razem z kolegami na duklańskim rynku podpalił kukłę Hitlera i za to został w październiku aresztowany przez Gestapo. W domu pozostała żona z trójką dzieci. Po pobycie w kilku więzieniach, do Auschwitz trafił w czerwcu 1940 roku. Przyjechał tam jednym z pierwszych transportów, o czym świadczy jego obozowy numer 1010. Jako kowala przydzielono go do komanda wykonującego stalowe elementy, głównie do wyposażenia obozu; balustrady, kraty, poręcze, lampy itp. W obozowej kuźni wykonał litery napisu umieszczonego nad główną bramą wjazdową – „Arbeit macht frei”(„Praca czyni wolnym”) , najbardziej znany symbol obozu KL Auschwitz. Jan Liwacz wykonał do tego napisu litery na polecenie szefa obozowej ślusarni Kurta Müllera, który wykonał konstrukcję bramy.


[Obrazek: kk4.png]
Jan Liwacz na zdjęciu obozowym.

[Obrazek: kk5.jpg]
Jan Liwacz z żoną na zdjęciu w Bystrzycy Kłodzkiej z lat 60-tych, przedstawiającym fragment Rynku Głównego przy wylocie na ulicę Okrzei, zdjęcie pochodzi z „Dukielskiego Przeglądu Samorządowego”.

Istnieje przypuszczenie, że w czasie montażu napisu więźniowie celowo odwrócili literkę B w słowie „Arbeit”, by zaznaczyć swój protest wobec głoszonego hasła, ale inni więźniowie twierdzą, że literę przekręcono po prostu przez przypadek.

Na zamówienie oficerów SS wykonywał różne ozdobne elementy. Stał się uznanym ślusarzem-kowalem. Kiedy Heinrich Himmler odwiedził obóz, wizytował również kuźnię. W wyniku tej wizyty Liwacz otrzymał specjalne zadanie, wykonanie 12 znaków zodiaku „Tierkreis”. W rzeczach należących do komendanta Rudolfa Hessa znaleziono między innymi żelazno-szklaną kasetkę, którą wykonał Liwacz (obecnie w zbiorach oświęcimskiego muzeum). Dla Hessa wykonał wiele innych prac kowalskich, które trafiły między innymi do ogrodu przy willi komendanta. Stawał się niezastąpionym fachowcem w swojej pracy. Niemcy złożyli mu propozycję. Mógł wyjść z obozu, ściągnąć do siebie rodzinę i pracować dla Niemców. Nigdy się na to nie zgodził.

Wykorzystując swoją sytuację i wpływy, mógł pomagać innym więźniom. Jednak sam także był więźniem Auschwitz i jego życie było również zagrożone, tym samym dwukrotnie, w 1942 i 1943 roku trafił do „Bloku Śmierci” – bunkra w bloku nr 11. W grudniu 1944 roku przeniesiony został do Melk i Ebensee, podobozów Mauthausen.

Jan Liwacz przeżył wojnę. W jej ostatnich dniach (6 maja 1945 roku) wrócił do kraju już o nowych granicach, zamieszkał na Dolnym Śląsku w Bystrzycy Kłodzkiej. Rozpoczął pracę w tamtejszej kuźni, wówczas należącej do rodziny Paula Wolfa, a kiedy Niemcy opuścili Polskę, przejął ten zakład. Do dziś istnieje budynek w którym mieszkał i pracował.


[Obrazek: kk8.jpg]

Na parterze budynku znajdowała się kuźnia Paula Wolfa, w której po II wojnie światowej pracował Jan Liwacz – mistrz kowalstwa artystycznego, zdjęcie z lat 1925-1935.


[Obrazek: kk9.jpg]

Reklama kuźni mieszczącej się niegdyś w jednym z lokali kamienicy przy Okrzei 45 w Bystrzycy Kłodzkiej, 1939 rok (zbiory prywatne Zbigniewa Franczukowskiego – polska-org.pl).


[Obrazek: kk10.jpg]
Przedwojenne zdjęcie przedstawiające pracowników przed kuźnią w Bystrzyc Kłodzkiej, lata 1900-1930.

[Obrazek: kk6.jpg]
Ulica Okrzei w Bystrzycy Kłodzkiej – kuźnia mieściła się w jednej z kamienic (w drugiej od prawej), luty 1963. (fot. wk – www.polska-org.pl).

[Obrazek: kk11.jpg]
Tak obecnie wygląda „podwórkowa elewacja” kamienicy przy Okrzei 45 z przełomu XIX i XX
(fot. ZPKSoft – fotopolska.eu), lipiec 2017.

Według relacji więźniów symboliczny napis „ Arbeit macht frei” znad bramy w KL Auschwitz po wyzwoleniu obozu, został rozmontowany i miał być wywieziony przez żołnierzy radzieckich. Zauważył to były więzień Eugeniusz Nosal i wspólnie z przypadkowym furmanem przekupili strażnika wojskowego pociągu butelką samogonu, odzyskali ramę z napisem i ukryli w miejskim magistracie. Po utworzeniu państwowego muzeum, napis wrócił na dawne miejsce.

Nieodpłatnie wykonywał na rzecz miasta wiele ciekawych i cennych przedmiotów. Między innymi w 1953 r. zrobił kute ogrodzenie figury św. Trójcy na bystrzyckim rynku, co stanowiło jego dar dla miasta . Angażował się w Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, a po przejściu na emeryturę, w miejscowej szkole zawodowej, uczył młodzież kowalstwa artystycznego.

Zmarł 22 kwietnia 1980 roku w wieku 82 lat. Żeby uczcić pamięć artysty, Bytrzyca Kłodzka zorganizowała w 2008 wystawę poświęconą Janowi Liwaczowi. Inicjatorami tego przedsięwzięcia byli między innymi Janusz Kobryń (Stowarzyszenie Przyjaciół Bystrzycy Kłodzkiej) i Karl-Heinz Ludwig, znajomy rodziny Wolfów, niemiecki przyjaciel, honorowy obywatel Bystrzycy Kłodzkiej, który od lat odnawia miejscowe zabytki. Oprócz wystawy w bibliotece miejskiej, na balustradzie w rynku zamontowano tablicę pamiątkową. Dziś już nie wiadomo kto jest autorem pierwszego napisu na tablicy.

Napis zawierał błąd logiczno – historyczny. Użyto bowiem określenia; Jan Liwacz „autor słynnego napisu”. W wyniku protestów organizacji i mieszkańców Bystrzycy Kłodzkiej, po dłuższym czasie błąd ten został poprawiony, bo Jan Liwacz nie był AUTOREM słów znad bramy obozy, a jedynie jako więzień obozu koncentracyjnego, był jego wykonawcą!


[Obrazek: kk1.jpg]

Bystrzyca Kłodzka 2019, fot. Alicja Kliber


[Obrazek: kk2.jpg]

Bystrzyca Kłodzka 2019, fot. Alicja Kliber


[Obrazek: kk7.jpg]

Bystrzyca Kłodzka 2019, fot. Alicja Kliber


[Obrazek: kk3.jpg]
Bystrzyca Kłodzka 2019, fot. Alicja Kliber

W lokalnej prasie było głośno o kontrowersyjnym napisie z pamiątkowej tablicy. To dobrze, że treść została skorygowana bo trzeba ciągle czuwać nad poprawnością określeń, szczególnie tych, które mogą zupełnie zmienić postrzeganie faktu historycznego. Określenie „autor” i „wykonawca” znaczą zupełnie co innego, tak jak sformułowania „polskie obozy śmierci” i „nazistowskie obozy śmierci na terenie Polski”.


 
źródła:

Miejsce pamięci i muzeum Auschwitz-Birkenau
Fotopolska – Ocalić od zapomnienia…
POLSKA-ORG.PL

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.