Honorowy obywatel miasta

Opublikowano: A.D. 2013


Pocztówka z panoramą miasta Günzburg

Minął jakiś czas od emisji filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Na forum trochę się pobuntowaliśmy. Media coś tam powiedziały. Ktoś pod ambasadą niemiecką pokrzyczał wywiesił baner. I co… I nic. Jak zwykle. Sprawa ucichła.

Chciałbym opisać Wam jak w Niemczech pracuje się nad tym, aby nawet z najgorszych sytuacji historycznych wyciągnąć te pozytywne aspekty. Oczywiście są to tylko moje wieloletnie obserwacje, które jako Polak pracujący w Niemczech zauważyłem. Oczywiście nie musicie się z tym zgodzić. Chciałem to pokazać na przykładzie rodziny Mengele. Nie będę tu pisał o „doktorze śmierci”. To już zostało odmienione przez wszystkie przypadki.

tak wyglądał Werk-1 jeszcze w roku 1972 roku

Pierwsze spotkanie z rodziną Mengele miałem w roku 1986. Kiedy to zamieszkałem w Günzburgu i podjąłem pracę w fabryce maszyn rolniczych „Mengele”. Był to czas – końcówka prosperity firmy. Właśnie wybudowano „Werk V”. Przewoziliśmy sprzęty ze starej fabryki do nowej. Także przewoziliśmy archiwa. W jednym z pudeł znaleźliśmy stare kroniki ze zdjęciami z czasów II WŚ. Na zdjęciach były różne ujęcia- od wizyty Adolfa Hitlera w 1936 roku, do wyprodukowania 10 000 ciężarówek dla frontu. W jednym z pudeł były 8 metrowe, stare hitlerowskie flagi, które były wywieszane w bramie wjazdowej firmy. Naszedł nas na tym oglądaniu młody Mengele. Później widzieliśmy tylko w oknie, jak stał obok kontenera i zdjęcie po zdjęciu darł wszystko na malutkie kawałki. To samo spotkało flagi. Dla mnie był to tak jakby symbol, jak Niemcy pozbywają się tej złej historii.

pałac w Autenried, gdzie przebywała pod koniec wojny cała rodzina Mengele

O historię i dobre imię ta rodzina zawsze dbała. Nawet nie przeszkodziła im w tym działalność wojenna Josefa. Ba, nawet jego historią przykrywano swoje grzeszki.

Może nawet nie wiecie, że ojciec Josefa, Karl Mengele Senior jest „Honorowym obywatelem miasta” Günzburg. Nawet jest ulica i całe osiedle jego imienia. Zresztą jego syna Aloisa, a brata Josefa także. Cóż to takiego uczynili ci ludzie?

ulica im Aloisa Mengele, brata Josefa

Rzeczywiście dawali pracę w najlepszym czasie nawet 6000 pracownikom. Opieka socjalna także była wyjątkowa. Każdy przychodzący miał zagwarantowane mieszkanie. A i zarobić można było więcej niż gdziekolwiek. Karl Mengele Senior otrzymał oficjalnie „Honorowego…” za pomoc po nalocie, udzieloną mieszkańcom w 1944 roku.

Ale kto dzisiaj pamięta, że ten człowiek był fanatykiem? Należał do NSDAP już w 1931 roku. Można powiedzieć, że szedł z duchem czasów. Osobiście zaprosił Adolfa Hitlera do swojej fabryki 1936 roku, gdzie wraz ze swoim przyjacielem kreis leiterem Georgiem Daisenhofer meldował że Günzburg jest czysty od Żydów. Tak tak, w 1936 roku! Trzeba też wspomnieć, że od 1933 do 1945 roku był radnym w ratuszu. To między innymi on podejmował decyzje o pracownikach przymusowych, którzy pracowali także w jego fabryce. Także po wojnie, kiedy działalność syna Josefa była już ogólnie znana, nigdy się od tego nie odciął, a nawet wspomagał jego pieniędzmi, organizując ucieczkę.

Co z późniejszymi wizytami Josefa w Europie? Gdy po wojnie zaczynało być głośno, natychmiast ojciec, czy też później brat Alois załatwiali to pieniędzmi. Fundując salę sportową, przedszkole itd. Zresztą trwa to do dzisiaj. Tak naprawdę to do dzisiaj cała rodzina nie odcięła się kategorycznie od przeszłości. Przecież ogólnie wiadomo, że Josef do 1956 miał udziały w firmie i był nawet w Günzburgu. Zapomniano także o zdarzeniu, które miało miejsce podczas bombardowania w 1944 roku. Oczywiście po bombardowaniu, pracownicy firmy dużo pomogli mieszkańcom. Ale kto pamięta, że podczas tego bombardowania pozostawiono w fabryce pracowników przymusowych. Jedna z takich bomb spadła na hale, gdzie próbowali się schronić Rosjanie. Efekt był wiadomy. Kwatera z ich nagrobkami jest do dzisiaj na cmentarzu w Günzburgu. Także bracia Josefa Alois i Karl Junior nie byli święci podczas wojny. Ale wszystko to zostało „przykryte” odkryciem działalności doktora i późniejszymi, ,,dobrymi uczynkami” dla regionu. Nie wyjaśniona jest także śmierć brata Josefa Karla Juniora, który w latach tuż powojennych wspomagał i kontaktował się z bratem.

grób rodzinny Mengele w Günzburgu

A co na to zwykli „szarzy” Niemcy z Günzburga i okolic? Ano nic. Oni pamiętają tylko te dobre strony rodziny Mengele. Po wojnie paraliżował ich strach. W każdej rodzinie był ktoś kto brał udział w wojnie i coś tam miał na sumieniu. Więc nikt nikogo nie oceniał. Chociaż wielokrotnie dochodziło do kapowania w celu uzyskania jakichś korzyści. W tym momencie należałoby wspomnieć o małej wioseczce w której obecnie mieszkam. Nazywa się Autenried. Leży 10 km od Günzburga. To tutaj od 1944 roku mieszkała rodzina Mengele, w obawie przed bombardowaniami. To tutaj, do końca 1946 ukrywał się Josef Mengele. Są jeszcze ludzie co to pamiętają. W centrum Autenried jest mały domek. Mieszka tam ta sama ,,familia,,, która go ukrywała. Pani Schimpflle /94 lata/ przyjaciółka Irene, pierwszej żony Josefa tak to wspomina:

mały domek w Autenried .To tutaj tuż po wojnie ukrywał się Josef Mengele. Od 1956 roku mieszkała tutaj jego ex-żona Irene – która została pochowana na miejscowym cmentarzu

„No ukrywał się u nas Josef! Ale kto wiedział o jego działalności w Auschwitz? Myślę, że nawet Irene tego nie wiedziała. Pod koniec roku 1945, Amerykanie przyjechali do Autenried. Przywieźli ze sobą „szczekaczkę”. Nawoływali, że wieczorem będzie zebranie w sali wiejskiej. Notabene, w tej samej, gdzie się oglądało wcześniejsze kroniki „Wochenschau”. Przyszła też Irene, wraz z Rolfem /syn Josefa/. Pokazano nam miedzy innymi film z wyzwolenia Auschwitz. Wspomniano też o Josefie. Po projekcji wszyscy się odwrócili od Irene. Wkrótce wyjechała do Günzburga. Powróciła do Autenried w 1957, po rozwodzie gdzie umarła w latach 70.”

pomnik Ruth Mengele, szwagierki Josefa

Co teraz słychać u rodziny Mengele? Mają sie bardzo dobrze, pomimo że firma zbankrutowała.

Mają nadal udziały w różnych firmach i sprzedali znak firmowy „Mengele”. Bawią się w sponsoring. To sypną groszem na kościół, to na sport czy też na przedszkole, wybudowane przez nich na cześć ich matki, babci „Ruth”.

przedszkole im. Ruth Mengele ufundowane i sponsorowane przez rodzinę
opustoszały „WerkIV” Mengele w Wallstette

Kończąc można zadać sobie pytanie: Jak się przyjmuje na Bawari nazwisko Mengele?
Tu nikt nie powie złego słowa. Pamięta się dobre czasy firmy. Bardzo dobre wyroby przez nią produkowane. Sponsoring…

A przeszłość wojenna? Jest zapomniana. A przynajmniej umiejętnie przemilczana.

Dieter Mengele, bratanek Josefa. Na zdjęciu wraz dziećmi, w przedszkolu sponsorowanym przez rodzinę. Ten Pan w niebieskim krawacie to obecny (2013) burmistrz Günzburga

źródło:

IOH.pl

do dyskusji zapraszamy na nasze forum

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.