Kresowe dzieje rodziny Mazurów

W wrześniowym numerze Zwiastuna [świdwińskie czasopismo – przyp. red.] opublikowałem list – wspomnienie pani Zofii Kajder o swoim zmarłym mężu Mieczysławie, byłym żołnierzu zawodowym w świdwińskim garnizonie. Mieczysław Kajder pochodził z kresowej rodziny Mazurów, jego ciotką była słynna Weronika Wąsik, kobieta o niezwykle patriotycznym i tragicznym życiorysie.

Przed kilkoma tygodniami ponownie otrzymałem list od pani Kajder, opisujący losy kresowej rodziny Mazurów, z której pochodził mąż i legendarna Weronika. W liście pisze, ze historię rodziny Mazurów „poznałam z listów Jadwigi – córki Weroniki, która liczy sobie 88 lat i ma „jasną głowę” pozwalającą na dokładne opisywanie wydarzeń”.

Jest to historia jednej z wielu rodzin kresowych, na których okrutne pięto zaznaczyły zmagania dwóch totalitaryzmów. Część z nich wypędzona, ze swojej „małej ojczyzny”, osiedliła się w Świdwinie i okolicach. To oni, z przybyszami z Mazowsza, Pomorza, Wielkopolski, Podlasia i Bieszczad zbudowali na ruinach Schivelbein – polski Świdwin.

Dzieje rodziny Mazurów

Boże Narodzenie to czas niezwykły, kojarzący się z radością, bliskością, domowym ciepłem… Jednak nie zawsze tak było, posłuchajmy opowiadania Jadwigi o swojej matce Weronice Wąsik i rodzinie Mazurów.
Rodzice Weroniki Józef i Anna Mazur urodzili się w Mirocinie koło Jarosławia. Matka Anna miała dwóch braci, pochodziła z dużego gospodarstwa. Ale jak to wówczas bywało, na gospodarstwie pozostawał starszy syn. Córka wychodząc za mąż została spłacona przez rodziców.

Panorama Buczacza

Młodzi w dalszym życiu musieli sobie radzić sami. Józef i Anna wyjechali do Brzeżan i tam kupili kawałek pola, które parcelował hrabia w swoim majątku. Pobudowali się na przedmieściu zwanym ”Czterdziestówka”(wł. Czternastówka, wieś k.Brzeżan,dop.Z.Cz). Rodzina powiększyła się o kilkoro dzieci: Aniela, Julia, Marysia, Feliks, Jan, Rudolf i najmłodsza córka Weronika.

Parada w Brzeżanach. Tu kończyła Weronika szkołę powszechną

Kilkoro dzieci zmarło w niemowlęctwie, bo klimat był tam niezdrowy – moczary, jeziora, bagna. Feliks zmarł, jako młody kawaler, na gruźlicę, Marysia w klasztorze będąc jeszcze nowicjuszką. Matka rozpaczała nad swoimi zmarłymi w tak młodym wieku dziećmi. Ojciec zapowiedział, że sprzedaje gospodarstwo i przenosi się na zdrowsze tereny.

Z ogłoszeń w gazetach wyczytał, że, że hrabia parceluje swoją ziemię w Kowalówce i Olszy. Kowalówka to duża wieś polsko-ukraińska, na trakcie: Monasterzyska – Kowalówka-Dobrowody-Podhajce-Brzeżany-Lwów.
W Kowalówce był pałac hrabiego, duża gorzelnia, młyn parowy dzierżawiony przez Żyda. Okoliczna ludność pracowała na swoich i hrabiowskich polach, oraz w gorzelni i młynie.

Dziadek Józef kupił 20 hektarów pola i zaczął od nowa budowę gospodarstwa. Najstarsza córka Aniela była gospodynią w domu. Zajmowała się kuchnią i pieczeniem chleba. Najstarszy z synów Jan wykształcił się w Lwowie, gdzie się pobudował na Zamarstynowie. Pracował ,, w finansach”. Jego praca polegała na sprawdzaniu czy w żydowskich i polskich wiejskich karczmach i restauracjach nie fałszuje się alkoholu, bo niektórzy właściciele zbijali na tym majątki. Właściciel jednej z podlwowskich karczm, stary Żyd hasyd miał pięć córek. Jedna z nich o prześlicznej urodzie wpadła Janowi w oko. Rodzina dziewczyny była przeciwna ich związkowi. Postanowili uciec. Zawiózł ją do klasztoru żeńskiego, gdzie po otrzymaniu chrztu i nowego imienia Maria pobrali się. Rodzina dziewczyny się jej wyrzekła. A małżeństwo trwało długo i szczęśliwie. Maria pracowała w szpitalu, jako pielęgniarka. Dochowali się trójki dzieci. Gdy w 1914 roku wybuchła wojna, Jan został zmobilizowany i zginął w obronie Lwowa. I spoczął na cmentarzu ”Orląt lwowskich”.
Druga córka Mazurów Julia została siostrą zakonną w klasztorze Karmelitanek. Była przeoryszą w Krakowie i Wieliczce, a przed II Wojną Światową w Przemyślu.

Gdy 17 września 39 roku wkroczyły na tereny wschodniej Polski wojska sowieckie, w klasztorze schroniła się grupka polskich oficerów. Mieli zostać zaopatrzeni w cywilne ubrania, aby bezpiecznie udać się do swoich rodzin. Niestety na skutek denuncjacji NKWD(1) zrobiło rewizję w klasztorze i znaleźli mundury oficerskie. Wszystkie siostry zakonne wywieziono w głąb Rosji i słuch o nich zaginął. Jedynie Julia pod koniec wojny dała znać przez radio, że znajduje się w Teheranie i żeby się o nią nie martwić. Więcej już się nie odezwała.
Następni synowie Rudolf i Feliks nie powrócili z I Wojny Światowej. Zaginęli bez wieści. Najmłodszy syn Ludwik, jako ochotnik zginął w walkach pod Klimontowem(2). Tak trzech synów, a braci Weroniki nie powróciło z I wojny Światowej. Dlatego też nikt nie spodziewał się, że i Weronika powróci cała i żywa do domu.

A Weronika powróciła na wiosnę, lecz zastała gospodarstwo rodziców zrównane z ziemią. – wokół okopy i ślady pobojowiska.. Z dużej pasieki pozostały tylko dwa ule, których nie zdążyli rozbić kozacy. Ojca Weroniki zatłukli kolbami, – bo nie było miodu.

D-ca Ludwika Mazura – kpt. Kazimierz Herwin-Piątek z swoimi żołnierzami przed
bitwą pod Konarami

Nadszedł czas odbudowy gospodarstwa przez ocalałe trzy kobiety: matkę Annę i dwie córki – najstarszą Anielę i najmłodszą Weronikę. Pomagali sąsiedzi, pożyczając ziarno i ziemniaki na obsadzenie pola. Wspólnie zasypywano okopy i pomagano w odbudowie gospodarstwa. Jakaż była radość kobiet, gdy na podwórko powróciła ich krowa, która błąkała się po okolicznych lasach. Gospodarstwo ogrodzono drutem z okolicznych okopów, aby dziczyzna z okolicznych lasów nie niszczyła sadu. Dla krowiny pobudowano małą obórkę, a dla kobiet ziemiankę, aby przetrwały zimę. Na wiosnę nasadziły ziemniaków, zgromadziły drewno na opał z pobliskiego lasu. Zbierały grzyby i jagody na przetwory i postawiły dom, z dużym piecem do wypieku chleba i płyta kuchenną. Jakaż była radość, gdy na święta Bożego Narodzenia mogły zrobić przetwory z wykarmionej przez lato świnki.

Groby Legionistów poległych pod Konarami

Gdy gospodarstwo było w rozkwicie wybuchła II Wojna Światowa.. Weronika(3) znowu postanawia walczyć o wolną Ojczyznę. Wstępuje do konspiracji. W lutym 1942 roku zostaje powołana na komendanta Batalionów Chłopskich okręgu buczackiego. Organizuje zakup broni i amunicji dla oddziałów szturmowych Batalionów Chłopskich w okresie rzezi Polaków przez nacjonalistów ukraińskich. I tak uczestniczyła w konspiracji aż do marca 1944 roku., kiedy do wsi Sawałuski, w której mieszkała, wpadli banderowcy. Zamordowali wiele osób, w tym i Weronikę z siostrą Anielą. Rodzina pogrzebała ja na terenie gospodarstwa, za trumnę posłużyła szafa.

Tak zakończyły się tragiczne dzieje patriotycznej rodziny Mazurów, której historię spisała jedyna córka Weroniki Jadwiga mająca obecnie 88 lat.

Zofia Kajder

Przypisy, wybór fotografii oraz opracowanie tekstu Zbigniew Czajkowski

1. NKWD. Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR

2. Bitwa pod Klimontowem /Konarami, Opatowem/, stoczona w dniach 16-23 maja 1915 roku pomiędzy wojskami austrowęgierskimi a rosyjskimi. W skład sił austrowęgierskich wchodziła I Brygada Legionów Polskich Józefa Piłsudzkiego. Ludwik służył w 3 kompani, 5 batalionu, 3 pułku, dowódcą jego kompani był kpt. Kazimierz Herwin – Piątek. Nazwisko Ludwika Mazura jest uwiecznione na obelisku poległych pod Konarami żołnierzy, na cmentarzu legionistów w Górach Pęchowskich pod Sandomierzem.

3. Bataliony Chłopskie były uwiecznieniem jej patriotycznego życiorysu. Wcześniej, jako trzynastolatka wstępuje do Drużyn Bartoszowych. W czasie wojny służy ochotniczo w Legionach Polskich. Aresztowana przez Austriaków zostaje internowana w Sindzendorfie. Po uwolnieniu, zostaje wcielona do austriackiej służby sanitarnej na froncie serbskim i włoskim. Po wojnie służy w oddziałach sanitarnych Wojska Polskiego. W 1922 roku w stopniu sierżanta przechodzi do cywila. Wraca do rodzinnych Sawałusek, gospodarzy i działa społecznie w Polskim Stronnictwie Ludowym, organizacjach rolniczych i kołach gospodyń wiejskich. Jako współorganizatorka strajku chłopskiego w okręgu buczackim zostaje w 1937 pobita i uwięziona na „Brygidkach” we Lwowie. W okresie okupacji, od 1942 r. pod pseudonimem „Wera” zostaje komendantem Obwodu BCh Buczacz, organizatorka samoobrony przed UPA, szkoły podoficerskiej w Szwejkowie oraz oddziałów partyzanckich w Nowosiółce/1942/ i Kowalówce/1943/. Pośmiertnie odznaczona Krzyżem Batalionów Chłopskich i Krzyżem Partyzanckim. W Katedrze Polowej Wojska Polskiego jest tablica upamiętniająca postać Weroniki Wąsik.

 

 

One comment

  1. Dobrze, że to możemy przeczytać. Zostanie w narodowych annałach. I w naszej pamięci. Ale brakuje tu tysięcy takich historii rodzin polskich, których los był podobny. Gruzy, gruzy, ruiny… 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.