Sytuacja polityczna w powiecie świdwińskim w latach 1918-1933

Sytuacja polityczna w powiecie świdwińskim w latach 1918-1933

24 stycznia 2022 0 przez Adam Kotarski

Zdjęcie lotnicze Świdwina wykonane w latach dwudziestych XX wieku.

W wyniku przegranej Niemiec w pierwszej wojnie światowej do wyczerpanego wysiłkiem zbrojnym kraju zaczęli powracać weterani rozgoryczeni porażką. Od listopada 1918 roku w całym kraju nastąpiła eskalacja wystąpień skrajnych ruchów politycznych. Z jednej strony występowały silne ugrupowania konserwatywno-nacjonalistyczne, natomiast z drugiej działacze lewicowi i komunistyczni opanowani ideą stworzenia niemieckiego państwa rad. Było to spowodowane napływem wiadomości o sukcesach trwającej rewolucji w Rosji. Początkiem wystąpień rewolucyjnych było wystąpienie marynarzy z bazy morskiej w Kilonii oraz grup robotniczych w Berlinie i w innych większych ośrodkach przemysłowych w Niemczech. Na tle silnego wybuchu różnych sił politycznych Pomorze Zachodnie również nie oparło się owym ruchom. W samej prowincji pomorskiej nie było silnych ośrodków przemysłowych z grupami proletariatu jednak hasła komunistyczne trafiały na podatny grunt robotników rolnych osiadłych na wsiach. W miastach prowincji stopniowo zaczęły powstawać rady robotnicze i żołnierskie podsycane lewicowymi hasłami przez zdemobilizowanych weteranów i rannych leczących się w lazaretach. Pogarszające się położenie materialne mieszkańców jeszcze bardziej nasilało radykalizm społeczeństwa. Coraz trudniejsza do zdobycia i droga żywność powodowała wzrost niezadowolenia wśród dużej grupy bezrobotnych zasilanej przez powracających z frontu żołnierzy, niemogących znaleźć zatrudnienia. W tej sytuacji radykalne hasła rewolucyjne bardzo skutecznie trafiały do dużej części społeczeństwa. Na czele świdwińskiej rady robotniczej stanął radykalny działacz Buchs. Już jesienią 1918 roku rozpoczął on prowadzenie silnej działalności propagandowej wśród robotników rolnych w powiecie. O jego działaniach został poinformowany prezydent prowincji pomorskiej, który natychmiast interweniował w Centralnej Radzie Robotniczej w Szczecinie. Rada postanowiła zwolnić Buchsa z zajmowanego stanowiska obawiając się zbytniego radykalizmu komunistycznego. Po wsiach zaczęli swoją akcję agitacyjną działacze Powiatowego Związku Robotników Rolnych. Na początku 1919 roku robotnicy rolni występowali z żądaniem skrócenia dnia pracy i podwyższenia wynagrodzeń. Zaczęli oni strajkować utrudniając tym samym przeprowadzenie wiosennych prac polowych na wsiach. Z drugiej strony arystokratyczne ziemiaństwo również zaczęło organizować się polityczne. Wiosną 1919 roku założyło ono własny związek – Landbund. Na czele świdwińskiej komórki powiatowej Landbundu postawiono znanego działacza kierującego miejscowym oddziałem partii konserwatywno-nacjonalistycznej – Deutschnationale Volkspartei – DNVP[1] barona Ivo von Bothmera, właściciela majątku w Jastrzębnikach. Landbund zaczął powoływać do życia własne ,,bojówki” tzw. wiejską straż obywatelską, która miała przeciwstawić się buntującym robotnikom rolnym.

Fotografia przedstawiająca jeden z narożników starego rynku i ulicę Młyńską(dzisiejsza Niedziałkowskiego). Budynek z lewej strony z najwyższym dachem to ratusz.

Została ona użyta do stłumienia wystąpień rewolucyjnych w Świdwinie. Na dzień 29 marca 1919 roku kierownictwo rady robotniczej proklamowało strajk i pochód demonstracyjny ulicami miasta, który miał być wyrazem oburzenia na treść antyrobotniczego artykułu w gazecie ,,Schivelbeiner Kreis Zaitung”. Jednocześnie miał być to protest na pogłębiającą się nędzę, lichwiarstwo, wzrost znaczenia czarnego rynku i brak mieszkań. Na godzinę przed ustalonym terminem wymarszu na ulice miasta przybył do Świdwina uzbrojony oddział ,,wiejskiej straży obywatelskiej” Landbundu. Oddział liczył około 70 ludzi pod dowództwem porucznika Karbe, właściciela majątku w Mulite. Negocjacje w ratuszu nie dały rezultatu. Dowódca kolumny w chwili wydobywania rewolweru z kabury został obezwładniony przez rozwścieczony tłum robotników i w powstałym zamieszaniu otrzymał śmiertelne pchnięcie nożem. Do opanowania wzbierającej fali strajkujących użyto regularnego wojska ściągniętego pospiesznie z garnizonu w Kołobrzegu. Oddział pojawił się na miejscu 12 czerwca 1919 roku na cztery dni przed zapowiedzianym w powiecie strajkiem powszechnym. Spotkało się to z oczywistym oburzeniem robotników. Według relacji wojsko zachowywało się prowokacyjnie. Robotnicy nie pozostawali im dłużni. Dochodziło do incydentów i czynnych starć z wojskiem. Delegacja rady robotniczej w Świdwinie złożyła skargę w samym ministerstwie obrony, jednak apel ten pozostał bez odpowiedzi.

Świdwiński ratusz, fotografia wykonana przed 1945 rokiem.

Oddział kołobrzeski nadal stacjonował w mieście próbując kontrolować zaognioną sytuację. W drugiej połowie czerwca 1919 roku robotnicy rolni rozpoczęli strajk o charakterze masowym. W Świdwinie strajkowali cieśle, domagający się 20% podwyżki płac. Pracy zaprzestali murarze, ustały wszelkie roboty budowlane. Miejscowi właściciele ziemscy wysyłali prośby do władz państwowych o zwiększenie pomocy wojskowej, zaznaczając również, że nie są pewni oddziałów stacjonujących obecnie w okolicy, ponieważ częstokroć część żołnierzy sprzyjała robotnikom. Ponowny wzrost nastrojów rewolucyjnych nasilił się wiosną 1920 roku. 10 marca w Berlinie wybuchł tzw. Pucz Kappa. Nie trwał on jednak zbyt długo i szybko go stłumiono. Po wybuchu owego puczu zjawił się w Świdwinie pluton żandarmerii. Podczas masowego zebrania robotnicy domagali się jego usunięcia i grozili rozbrojeniem. Ożywiły się przy tym także nastroje wśród ludności wiejskiej. Do majątków junkierskich wysyłano oddziały wojskowe mające pilnować porządku. Robotnicy rolni stawili zorganizowany opór częstokroć sabotując pracę lub przecinając linie telefoniczne. Z czasem ze świdwińskiej rady robotniczej odeszli dawni radykalni kierownicy. Centralna Rada Robotniczo-Żołnierska w Szczecinie zaczęła przyjmować politykę ugodową. Mianowani przez radę nowi przywódcy różnili się poglądami od świdwińskich robotników, którzy w tym czasie otwarcie domagali się wydania na ich własny użytek 700 karabinów magazynowanych w mieście. Podobne nastroje panowały na wsiach powiatu. W Kluczkowie na przykład szerzyła się wieść, że robotnicy mają wstąpić do oddziałów obrony lokalnej specjalnie po to, aby otrzymać broń, którą potem wykorzystają w walce z właścicielami ziemskimi. Przez całą pierwszą połowę 1920 roku powiat ponownie opanowały akcje strajkowe. Niezadowolenie na wsiach pogłębiło odgórne zarządzenie z dnia 20 lutego pozbawiające robotników rolnych prawa do strajkowania. Landrat świdwiński donosił na przykładzie strajku w majątku Dołganów, że nie jest w stanie na drodze prawnej przywrócić porządku i zmusić robotników do pracy w warunkach nowej umowy zbiorowej, której nie przyjęli. Władze powiatu bały się interweniować siłą, aby nie wywołać strajku powszechnego robotników rolnych w całym powiecie. Właściciele majątków w obawie przed robotnikami, przyjmowali na służbę policyjną zdemobilizowanych żołnierzy, zdemoralizowanych bezczynnością i innych ludzi wszelkiej maści zdolnych za każdą cenę pracować u junkrów, aby tylko nie cierpieć z powodu biedy. Latem 1920 roku w świdwińskich majątkach było zatrudnionych łącznie około 70 osób. Na początku lipca 1920 roku został zorganizowany ostatni masowy strajk obejmując przy tym 24 majątki na terenie całego powiatu. Przeciwko łamistrajkom robotnicy wykorzystali ochotnicze grupy rowerzystów. W wielu majątkach ochronę łamistrajków pełniły zmobilizowane i dodatkowo ściągnięte specjalne oddziały policji. Bezpośrednie starcia między robotnikami, a żandarmerią miały miejsce w Świdwinie, gdzie strajkujący odbili dwóch aresztowanych. Do robotników miasta przyłączyli się robotnicy rolni, którzy wmaszerowali do Świdwina kolumną na czele z własną zorganizowaną orkiestrą. W rezolucji odczytanej publicznie stwierdzono, że ,,będą strajkować tak długo, póki pracodawcy nie przyjmą ich żądań”. W perspektywie czasu brakowało im szerszego poparcia. W związku z tym robotnicy podjęli pracę 19 lipca. Część uczestników została po zajściach represjonowana. Od tego momentu nastroje polityczne w powiecie unormowały się na kilka lat.

Świdwiński rynek na początku XX wieku. W tle Hotel Monopol(dzisiejsze Starostwo powiatowe).

 

28 czerwca 1919 roku Niemcy podpisały traktat wersalski na mocy, którego znacznie ograniczono siłę armii. Redukcji uległy kadry do 100 tysięcy żołnierzy w czynnej służbie. Wojsko pozbawiono ciężkiego sprzętu, czołgów i samolotów. Na mocy artykułu 173 traktatu wersalskiego znoszono istnienie Landwehry. Większość zdemobilizowanych żołnierzy będąca po wojnie na bezrobociu nie potrafiła do końca odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Część świdwińskich żołnierzy Landwehry po 1919 roku dołączyła do Korpusu von den Golza walczącego w krajach bałtyckich. Żołnierzy tych nazywano później Baltikumerami. Byli oni werbowani od grudnia 1918 roku, aby uniemożliwić bolszewikom przechodzenie z terenów Litwy i Łotwy do Prus Wschodnich. W latach późniejszych wokół tego terminu rozwinął się mit, iż byli to ostatni żołnierze wielkiej wojny, którzy byli później pierwszymi ludźmi ,,odnowienia” Niemiec pod rządami Adolfa Hitlera. Żołnierze Landwehry walczący po 1918 roku uczestniczyli głównie w łotewskiej wojnie o niepodległość, przeciw bolszewikom i ochraniając wschodnią granicę Niemiec. Wszystkie oddziały jednak trzeba było ostatecznie zdemobilizować przed 10 stycznia 1920 roku, ponieważ tego dnia wchodziły w życie postanowienia traktatu wersalskiego.

 

Członek Freikorpsu. Zdjęcie z 1919 roku. Bardzo podobnie wyglądały również oddziały wspomnianych Baltikumerów.

Armia niemiecka ograniczona postanowieniami została przekształcona. Po ostatecznym zredukowaniu kadr wojskowych na początku 1921 roku utworzono Reichswehrę. W skład armii lądowej wchodziło 7 dywizji piechoty i 3 dywizje kawalerii. W prowincji pomorskiej umieszczono 2 Dywizję Piechoty, a miejscem kwaterowania jej sztabu ustawiono Szczecin. W tamtym czasie kadra dowódcza Reichswehry reprezentowała konserwatywne i monarchistyczne poglądy polityczne, sprzeciwiała się też istnieniu Republiki Weimarskiej jako ,,zgniłego tworu demokratycznego”. Oficerowie sprzeciwiali się demokratyzacji wojska. Preferowano rekrutów pochodzących głównie z obszarów wiejskich w Niemczech, a niechętnie patrzono na ludność obszarów miejskich o silnych tendencjach socjaldemokratycznych. Reichswehra problem dalszego rozwoju armii rozwiązała poprzez utworzenie legalnych, półlegalnych i głównie nielegalnych organizacji paramilitarnych w skład których wchodzili zdemobilizowani żołdacy. Grupy te nazywano potocznie ,,Czarną Reichswehrą” – Schwarze Reichswehr. Należały do niej między innymi liczne grupy Freikorpsów, Stahlhelmu, oddziały sabotażowe organizacji Heinz, Organizacja Escherich, Organizacja Kanzler. W późniejszym czasie dołączyły do tego grona oddziały SA(Sturmabteilung) utworzone przy partii NSDAP. Ograniczenie przeprowadzania manewrów wojskowych i posiadania ciężkiego sprzętu armia niemiecka rozwiązała w bardzo prosty sposób. W 1922 roku w Rapallo podpisała ona układ z dowództwem Armii Czerwonej na mocy którego wojska niemieckie mogły prowadzić gry wojenne i testować swój ciężki sprzęt na poligonach w Związku Radzieckim.

 

Po pierwszej wojnie światowej w Świdwinie utworzono również wiele licznych związków kombatanckich w których skupiali się byli towarzysze frontowi uczestniczący w niedawno zakończonym konflikcie. Do najstarszych należały związki kombatanckie skupiające jeszcze uczestników konfliktów z 1866, 1871 i 1914-1918, tzw. Kriegerverein(w 1936 roku liczył 212 członków w Świdwinie). Istniał tutaj także związek byłych artylerzystów i saperów(w 1936 roku liczył 117 członków) oraz związek byłych żołnierzy służących pod rozkazami Gneisenaua i w korpusie von der Goltza(w 1936 roku liczył 104 członków). Od 1923 roku w związku z akcją powiększania rezerw wojskowych dla Reichswehry utworzono organizację Grenzschutzu – Straży Granicznej. Oficjalnie miała ona za zadanie ochronę granicy wschodniej po rozpoczęciu przez Niemcy i Polskę wojny celnej, która była przyczyną licznych napięć dyplomatycznych. Tworzeniem i szkoleniem oddziałów zajmowali się oficerowie w stanie spoczynku, często zwolnieni po 1918 roku w wyniku ograniczeń wersalskich. Najczęściej byli to też urzędnicy, nauczyciele i właściciele ziemscy. Podstawową jednostką organizacyjną był odcinek – Abschnitt. W 1928 roku powołano do życia odcinek koszaliński pod który podlegał między innymi świdwiński oddział powiatowy Grenzschutzu pod dowództwem podporucznika Leydeckera. Był on też kierownikiem lokalnej komórki paramilitarnej organizacji młodzieżowej – Jungsturmu. W 1930 roku oddziały Grenzschutzu zaczęły zostawać włączane do sieci dowództw obrony terytorialnej – Territorialleintungen. Od 1932 roku na obszarze prowincji pomorskiej zostały przekształcone we ,,wzmocnioną służbę nadzoru granicznego” – Verstarkte Grenzaufsichstdienst(VGAD). Członkowie tej organizacji otrzymywali etatowe uzbrojenie, wyposażenie i uczestniczyli w systemie szkolenia wojskowego, analogicznym jak w Reichswehrze. Po przejęciu władzy przez NSDAP, siły straży granicznej włączono w struktury nowopowstającego Wehrmachtu. W oparciu o dawny system zaczęto tworzyć poszczególne odcinki graniczne w przybliżeniu odpowiadające siłom dywizji – Grenzschutz Abschnitts-Kommando z których 1 i 2 Dywizja z siedzibami w Wałczu i Szczecinku miały za zadanie strzec granic Pomorza Zachodniego oraz tak zwanej Marchii Granicznej Poznań – Prusy Zachodnie.

Fragment dokumentacji dotyczącej manewrów na terenie powiatu świdwińskiego w 1931 roku. Na prawej stronie znajduje się wykaz miejscowości z zakwaterowanymi żołnierzami i końmi.

Przypinka organizacji Der Stahlhelm.

Oprócz organizowania rezerw dla armii sama Reichswehra zaczęła prowadzić aktywne działania na terenie prowincji pomorskiej. Latem 1931 roku na terenie powiatu swoje manewry prowadził 5 Pruski Regiment Kawalerii stacjonujący w Słupsku. Na początku lipca oddziały 5 regimentu stacjonowały w Krzecku(Kreitzig), Ząbrowie(Semerow), Krosinie(Grössin), Przybysławiu(Pribslaff) i samym mieście Świdwin(Schivelbein). O tym jak oddziały konne przemieszczały się przez miasto możemy dowiedzieć się ze wspomnień przedwojennego mieszkańca, pana Dorchena Koppa: ,,Mój ojciec był celnikiem w Kołobrzegu. W 1932 roku został służbowo przeniesiony do Świdwina. Otrzymaliśmy mieszkanie nad Sparkasse (budynek po byłej już filii banku spółdzielczego, na rogu Młyńskiej i Szpitalnej dzisiaj Niedziałkowkiego i Grodzkiej –dop.Z.Cz.). Z drugiej strony, w kierunku zamku, mieszkał dr Meyersohn. Tam przeżyliśmy lata hitleryzmu. Z okien domu przyglądałem się manewrom wojskowym. Pamiętam oddział wojska z werblami maszerujący z rynku w kierunku Przybysławia. Na czele oddziału na siwym, pięknym koniu jechał stary feldmarszałek von Mackensen”. W Świdwinie istniał również w tym czasie miejscowy oddział organizacji Stahlhelm. Była ona uznawana w czasach Republiki Weimarskiej za zbrojne ramię Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej(DNVP) gdzie często zapewniał ochronę na wiecach tej partii. W latach 1931-1932 świdwiński oddział Stahlhelmu przejawiał wzmożoną żywotność. W jej skład wchodziło około 100 członków złożonych z okolicznych kombatantów pierwszej wojny światowej. Organizacja ta podobnie jak DNVP miała silne poglądy prawicowe, konserwatywne, nacjonalistyczne i antysemickie. We wrześniu i listopadzie 1931 roku oraz lipcu 1932 roku Stahlhelm zaczął w powiecie organizować propagandowe rajdy samochodowe i piesze marsze(często nocne) po okolicznych miejscowościach. Bojówkarze zbierali się najczęściej na placu przed dworcem kolejowym lub na placu cesarskim, późniejszym placu SA(dzisiejszy plac Jana Pawła II). Jako przeciwwaga dla bojówkarskich sił prawicowych istniał również w Świdwinie oddział Reichsbanneru Schwarz-Rot-Gold. Była to republikańska organizacja sformowana na sposób półwojskowy w skład której wchodzili członkowie Socjaldemokratycznej Partii Niemiec(SPD). W późniejszym czasie wraz ze wzrostem znaczenia Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej zaczęły się również pojawiać w Świdwinie pierwsi bojówkarze tej partii, czyli oddziały SA – Sturmabteilung. Oprócz pojedynczych pieszych bojówkarzy istniał również na miejscu konny oddział szturmowy tej organizacji. SA-Reiterstandarte 7(Schivelbein) podlegał pod 7 Brygadę SA z dowództwem w Szczecinku.

 

Znak DNVP z okresu Republiki Weimarskiej.

Po uspokojeniu się nastrojów rewolucyjnych w Niemczech, partie polityczne zaczęły walczyć o władzę na drodze demokratycznych wyborów do władz państwowych jak i lokalnych. Wieś powiatu świdwińskiego opanowana była w tym czasie przez zwolenników DNVP z kierownikiem miejscowej komórki partyjnej baronem Ivo von Bothmerem. Po 1920 roku zarówno sejmik jak i wydział powiatowy zostały opanowane przez przedstawicieli tej partii. Poparcie dla działaczy tego ruchu wyrażały również lokalne organy prasowe. Konserwatywna gazeta ,,Schivelbeiner Kreis Zaitung” po problemach finansowych, wznowiła swoją działalność w 1925 roku. Z okazji 75-lecia jej istnienia, działalności pogratulował jej sam przewodniczący partii DNVP – Alfred Hugenberg. W powiecie brakowało silnych szeregów robotniczych dlatego partie demokratyczne i lewicowe miały trudne zadanie utrzymania wysokiego poparcia dla swoich programów. W 1919 roku w wyborach do Landtagu pruskiego w Świdwinie Socjaldemokratyczna Partia Niemiec(SPD) uzyskała najwięcej, bo 1557 głosów. Była to dwukrotna przewaga nad DNVP. Jednak wraz z upływem lat i stopniowo polepszającą się sytuacją gospodarczą i materialną, ludność powiatu zaczęła zmieniać swoje nastroje polityczne. W wyborach do parlamentu Rzeszy w maju 1928 roku zdecydowaną przewagę zyskali przedstawiciele DNVP. Na tę partię oddano 6291 głosów(55% ważnych głosów). Na SPD oddano 3018 ważnych głosów(26%). Jednym z ważnych działaczy w Świdwinie z ramienia tej partii był inwalida wojenny A. Braun. Bierni na bieżącą sytuację polityczną nie pozostawali także członkowie świdwińskiej komórki Komunistycznej Partii Niemiec(KPD-Ortsgruppe Schivelbein). Zyskiwanie poparcia wśród miejscowego proletariatu przebiegało bardzo powoli. W maju 1928 w wyborach do parlamentu oddano na nich w całym powiecie tylko 144 ważne głosy. Jednak wraz ze zmianą sytuacji gospodarczej na świcie i w Niemczech, komuniści zaczęli zyskiwać coraz większe poparcie w społeczeństwie.

Plakat wyborczy socjaldemokratów niemieckich z okresu Republiki Weimarskiej.

 

Początki świdwińskiej komórki Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej(NSDAP) można ustalić na przełom lat 1927-1928. Pierwsze zebranie organizacyjne hitlerowców w Białogardzie odbyło się 18 maja 1928 roku. Członkami założycielami tamtejszego oddziału partii nazistowskiej było 17 osób. Na czele świdwińskich hitlerowców stanął prawdopodobnie jako pierwszy Geschaftsfuhrer – robotnik Theodor Weber lub nauczyciel z Gimnazjum im. Rudolfa Virchowa – Gerhard Probst. W wyborach parlamentarnych w 1928 roku na NSDAP oddano w powiecie około 170 ważnych głosów. Znaczny wzrost szeregów tej partii oraz jej zwolenników i sympatyków przypadł na lata 1930 i 1931 kiedy to światowy kryzys gospodarczy zbierał swoje żniwo. Bezrobocie i nędza szerokich warstw ludności skłaniały do radykalizacji poglądów politycznych. Była to idealna okazja do wykorzystania przez skrajną prawicę. Propaganda hitlerowska, świetnie zorganizowana potrafiła dotrzeć do każdego obywatela Niemiec. Wykorzystywano rozgoryczenie i radykalne nastroje wśród ubogich i bezrobotnych, chłopów, mieszczan i posiadaczy ziemskich. W powiecie świdwińskim ludność o silnych poglądach konserwatywnych i nacjonalistycznych z utęsknieniem wyczekiwała powrotu silnego przywódcy pod rządami, którego zapanowałby porządek i skończyły by się ich problemy materialne. W drugiej turze wyborów na stanowisko prezydenta Rzeszy, 10 kwietnia 1932 roku w powiecie oddano 11 376 ważnych głosów. 7333 padło na kandydaturę Adolfa Hitlera(64,46% ważnych głosów). Natomiast na Paula von Hindenburga padło 3847 głosów(39,70% ważnych głosów). Kandydat Komunistycznej Partii Niemiec Ernst Thälmann otrzymał jedynie 195 ważnych głosów(1,71% ważnych głosów). Na 35 powiatów prowincji pomorskiej, powiat świdwiński pod względem odsetki głosów oddanych na Hitlera ustępował tylko powiatowi sławieńskiemu, bobolickiemu i szczecineckiemu. Program partii hitlerowskiej w powiecie świdwińskim trafiał na bardzo podatny grunt. Szeregi nazistowskie zaczęły się systematycznie zwiększać. Często zapisywali się do niej dawni członkowie DNVP. Partia Alfreda Hugenberga i jej świdwiński oddział kierowany ciągle przez barona Ivo von Bothmera zaczął tracić poparcie i stan liczebny sympatyków.

 

Na dzień 31 lipca 1932 roku rozpisano wybory do parlamentu Rzeszy. Do walki o fotele deputowanych przystąpiło w powiecie świdwińskim pięć partii politycznych – NSDAP, DNVP, SPD, KPD i DVP. W okresie od 19 do 30 lipca 1932 roku odbyło się na terenie powiatu 35 zebrań przedwyborczych z czego 7 w samym Świdwinie. Największą inicjatywę przejawiali działacze DNVP, lecz zebrania organizowane przez hitlerowców cieszyły się dużo większą frekwencją. Średnia liczba obecnych na 18 zebraniach DNVP wynosiła 46 osób. Natomiast na 10 zebraniach organizowanych przez hitlerowców były średnio 174 osoby. Najbardziej masowy charakter przybrały wiece NSDAP w Świdwinie w dniach 27, 28 i 30 lipca w których wzięło udział około 1300 osób.

Plakat propagandowy NSDAP z 1932 roku. W swoich hasłach wyborczych naziści mieli gwarantować obywatelom Niemiec ,,Pracę i chleb”.

Świdwin zdobył w prasie w tym czasie miano ówczesnej forpoczty faszyzmu na Pomorzu Zachodnim. W tym samym czasie komuniści również starali się zyskać jak najszersze poparcie. W latach 1931 i 1932 starano się dogonić NSDAP i podjąć z nią równą walkę parlamentarną. Z pewnością utrudniały to zorganizowane już w powiecie oddziały piesze i konne SA, które nie wahały się wszczynać bójek z członkami Reichsbanneru i KPD. Na przekór tym przeciwnościom starano się organizować zebrania i wiece wśród robotników rolnych. Jedno z takich zebrań zorganizowano w Nielepie. Przeprowadzono je pod przewodnictwem świdwińskiego robotnika Reinholda Fritza. Do około 80 zebranych przemawiał wówczas działacz Richard Friedel ze Szczecina. W wyborach parlamentarnych 31 lipca 1932 roku w powiecie oddano 11 657 ważnych głosów. NSDAP uzyskało ich 6690(57,39%),  DNVP – 2359(20,23%), SPD – 1707(14,64%),a KPD 901(7,72%).

 

Od 1 października 1932 roku mimo usilnych protestów zlikwidowano powiat świdwiński i włączono go administracyjnie do powiatu białogardzkiego. Od tej pory większa część urzędów i administracji państwowej została przeniesiona do Białogardu.

Mapa powiatu białogardzkiego z lat 1932-1945. Południowo-zachodnie obszary to tereny byłego powiatu świdwińskiego.

 

Wyniki wyborów parlamentarnych w Niemczech

Data KPD USPD SPD Zentrum BVP DDP DVP DNVP NSDAP
19 stycznia 1919 7,6 37,9 19,7 18,6 4,4 10,3
6 czerwca 1920 2,1 17,9 21,6 13,6 4,4 8,4 14,0 15,1
4 maja 1924 12,6 0,8 20,5 13,4 3,2 5,7 9,2 19,5 6,6
7 grudnia 1924 9,0 0,3 26,0 13,6 3,7 6,3 10,1 20,5 3,0
20 maja 1928 10,6 0,1 29,8 12,1 3,1 4,9 8,7 14,2 2,6
14 wsześnia 1930 13,1 0,03 24,5 11,8 3,0 3,8 4,5 7,0 18,3
31 lipca 1932 14,6 21,6 12,5 3,2 1,0 1,2 5,9 37,4
6 listopada 1932 16,9 20,4 11,9 3,1 1,0 1,9 8,8 33,1
5 marca 1933 12,3 18,3 11,3 2,7 0,9 1,1 8,0 43,9

Wyniki wyborów do sejmu wojewódzkiego prowincji pomorskiej

Data DNVP SPD DVP KPD DDP WP NSDAP
21 lutego 1921 41,1 28,7 13,3 6,5 3,2 1,8
29 listopada 1925 48,5 26,2 5,9 5,4 3,3 4,5
17 listopada 1929 40,8 30,6 4,9 5,7 3,1 5,2 4,1
12 marca 1933 18,4 16,3 5,2 57,9

 

LITERATURA:

1. Czerniak, Lech, i Bogusław Polak, red. Świdwin 1296-1996: studia z dziejów miasta: 
    [opracowanie zbiorowe]. Koszalin – Świdwin: Muzeum Okręgowe,1996.
2. Lindmajer Józef i Eugeniusz Zdzisław Zdrojewski, red. Dzieje powiatu świdwińskiego.

    Poznań:  Wydaw.Poznańskie, 1973.